Bookshelf tour | książki kobiece


Przygotowując ten wpis zdałam sobie sprawę jak wielu książek, które przeczytałam nie pamiętam. To przerażające. Zdarza Wam się zapomnieć o czym była dana książka, ale wiedzieć, czy Wam się podobała, czy nie? :)

Tym razem pokazuję Wam powieści kobiece/obyczajowe, które zgromadziłam. Zapraszam do przejrzenia moich półek!

_________________________________________________________________
2. Książki kobiece/obyczajowe
3. Kryminały/thrillery/horrory/political fiction
4. Literatura współczesna/piękna/obyczajowa
5. Książki fantasy
6. Poradniki/biografie/albumy/książki filozoficzne
7. Fantastyka młodzieżowa
8. Literatura młodzieżowa
9. Książki kucharskie 
__________________________________________________________________



39. Idealny rok - Charoltte Lucas

Bardzo przyjemna książka. Akcja rozgrywa się w moim ukochanym Hamburgu, więc tym bardziej mi się podobała :) Idealna na okres między Świętami a Nowym Rokiem.

40. Zakochaj się, Julio - Natalia Sońska

Za tę książkę jeszcze się nie zabrałam, to jedna z czterech powieści Świątecznych Czwartej Strony z zeszłego roku.

41. Mieć wszystko - Maeve Harran

Świetna książka dla kobiet. Motywująca i dająca nadzieję.

42. Hot Mess - Lucy Vine

Rewelacyjna, przezabawna i podnosząca na duchu. W klimacie Bridget Jones. Świetnie bawiłam się przy lekturze.

43. Obca w świecie singli - Krystyna Mirek

Po 30 stronach tej książki wiedziałam jak potoczą się losy bohaterów i jak zakończy się historia, ale mimo wszystko czytałam z ogromną przyjemnością. To baaaardzo lekka i ciepła powieść. 


44. Może kiedyś, może innym razem - Joanna Gawrych - Skrzypczak
45. Cała przyjemność po mojej stronie - Natalia Sońska

Obie książki jeszcze przede mną, szczerze mówiąc nawet nie czytałam opisów inie mam pojęcia czego się po nich spodziewać.

46. A gdyby tak - Sylwia Trojanowska

Lubię Sylwię Trojanowską, ale ta powieść to jakiś dramat... książka z tych słabszych, wymuszonych, trochę przerysowanych i zwyczajnie nudnych. Szkoda.

47. Cała w fiołkach - Agnieszka Olejnik
48. Ławeczka pod bzem - Agnieszka Olejnik
49. Huśtawka - Agnieszka Lis
50. Wieczór taki jak ten - Gabriela Gargaś
51. Zamarznięte serca - Karolina Wilczyńska
52. Dotyk słońca - Karolina Wilczyńska
53. W obłokach marzeń - Izabela Karasińska
54. Ja chyba zwariuję - Agata Przybyłek
55. Cztery płatki śniegu - Joanna Szarańska

Jeszcze trochę książek w kolejce do przeczytania :)

56. Francuski piesek - Marta Obuch

Mało czytam komedii kryminalnych, ale ta była naprawdę zabawna! :) Pełna niedomówień i wynikających z nich zabawnych sytuacji.

57. Motyl - Lisa Genova

Czytałam te książką dobry kawał czasu temu i pamiętam, że wywarła na mnie ogromne wrażenie. To książka o kobiecie zmagającej się z początkami alzheimera. Niezwykle poruszająca.

58. Pracownia dobrych myśli - Magdalena Witkiewicz
59. Awaria małżeńska - Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz
60. Ósmy cud świata - Magdalena Witkiewicz
61. Po prostu bądź - Magdalena Witkiewicz

Lubię styl Magdaleny Witkiewicz. Jest taki... swojski :) Bardzo luźny i lekki. Moją ulubioną książką z tych, które mam na półce jest zdecydowanie Pracownia Dobrych Myśli. To chyba najbardziej ciepła historia jaką miałam okazję czytać… a zaraz obok Pudełko z marzeniami w duecie z Alkiem Rogozińskim :) Poza tym absolutnie rewelacyjna i przezabawna Awaria małżeńska… musicie to przeczytać!

62. Dziewczyna z warkoczami - Anna H. Niemczynow

Bardzo słodka, dziewczęca i radosna powieść. Sprawdzi się super jako lekkie i niezobowiązujące czytadełko.


63. Aż do śmierci - Jennifer L. Armentrout

Połączenie kryminału, romansu i erotyka w jednym... nie podeszło mi. I chociaż lubię autorkę, w takim wydaniu zupełnie mi nie podeszła. Bardzo przewidywalna.

64. Pięćdziesiąt twarzy Greya - E.L. James
65. Ciemniejsza strona Greya - E.L. James
66. Nowe oblicze Greya - E.L. James
67. Grey - E.L. James

Greya chyba nikomu nie muszę przedstawiać? Przeczytałam wszystkie cztery i mimo że nie jest to nic wybitnego, to kiedy czytałam, a czytałam dobrych 6 lat temu, to podobało mi się… Tłumaczyć się nie będę! :D Natomiast historia z perspektywy Greya odebrałam już zupełnie inaczej. Była straszna.

68. Suknia - Sophie
69. Uczucia zaklęte w kamieniu - Karolina Wilczyńska
70. Szalona – Chloe Esposito
71. Oh, Elvis – Marika Krajniewska
72. W promieniach szczęścia – Agata Przybyłek

Kolejna porcja książek do przeczytania. Zaczęłam już Szaloną, ale strasznie szybko się zniechęciłam. Bardzo wulgarna i zgorzkniała bohaterka skutecznie mnie odstraszyła. Będę jeszcze próbować, mam nadzieje, że okaże się, że nie wyrzuciłam pieniędzy w błoto, bo liczyłam na tę książkę.






73. Bezmyślna - S.C. Stephens
74. Swobodna - S.C. Stephens

Miałam ochotę na te książki od baaardzo długiego czasu. Od kiedy je mam stoją i czekają aż się na nimi zlituję…

75. Ostatnie dni Królika - Anna McPartlin
76. Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu - Anna McPartlin

Ostatnie dni Królika to jedna z książek mojego życia. Niesamowity opis choroby i emocji towarzyszących chorej i jej rodzinie. Ta książka wyciska łzy, ale też bawi. Zostaje w sercu i w głowie na bardzo długo. Uwielbiam! Warto ją poznać. Gdzień tak w szczęśliwym miejscu również porusza ciężki temat i jest równie dobra. Po prostu sprawdźcie Annę McPartlin.

77. Samulka - Kinga Facon

Nie zdarza mi się zasypiać przy książkach, ale ta wynudziła mnie do tego stopnia, że zasnęłam… A najgorsze jest to, że nie mogę się jej pozbyć! :P

78. Ogród małych kroków - Abbi Waxman

Bardzo fajna, bardzo pozytywna, pełna ogrodowych smaczków. Idealna na wiosnę.

79. Coś niebieskiego - Emily Giffin
80. Ten jedyny - Emily Giffin
81. Sto dni po ślubie - Emily Giffin

Lubię Emily Giffin. Dawno nie sięgałam po nic nowego, ale książki które przeczytałam wspominam ciepło. Brakuje tu mojej ulubionej – Pewnego dnia. Polecam się zapoznać, jeśli jeszcze nie mieliście okazji.

82. Francuskie lato – Catherine Isaac

Książka reklamowana jako powieść w duchu Jojo Moyes. Uważam, że Moyes nie ma sobie równych, ale ten tytuł ma szansę spodobać się fankom autorki :) Bardo fajna książka, ciepła, zabawna idealna na lato!

83. Razem będzie lepiej - Jojo Moyes
84. Kiedy odszedłeś - Jojo Moyes
85. Moje serce w dwóch światach - Jojo Moyes
86. Dziewczyna, którą kochałeś - Jojo Moyes
87. Ostatni list od kochanka - Jojo Moyes
88. We wspólnym rytmie - Jojo Moyes

Moyes ma niezwykły talent do opowiadania historii. Jej książki zawsze są pełne ciepła, niewymuszonej mądrości i realizmu. Tu nie trzeba pisać więcej...

89. Nigdy nie zapomnę - Kerry Lonsdale

Wciągająca i ciekawa historia, chociaż trochę przewidywalna ;) Mimo wszystko warto przeczytać.

90. Podarunek - Danielle Steel

Broniłam się przed książkami Steel bardzo długo, aż trafiłam na Podarunek i przeczytałam go w jeden wieczór – teraz zupełnie nie pamiętam tej książki, ale wiem, że zaraz po lekturze bardzo mi się podobała.

91. Obietnica Łucji - Dorota Gąsiorowska

Ta książka stoi u mnie kilka ładnych lat a ja wciąć jej nie przeczytałam...

92. Czas pokaże - Anna Ficner - Ogonowska
93. Alibi na szczęście - Anna Ficner - Ogonowska
94. Krok do szczęścia - Anna Ficner – Ogonowska
95. Zgoda na szczęście - Anna Ficner - Ogonowska
96. Szczęście w Cichą Noc - Anna Ficner – Ogonowska

Anna Ficner-Ogonowska była pierwszą polską autorką książek obyczajowych po którą sięgnąłem. Dobrze wspominam serię Alibi na szczęście, ale Czas pokaże był zwyczajnie kiepski i potwornie nudny.




98. Rodzina O. - Ewa Madeyska

Czytało mi się ją tak źle, że postanowiłam odłożyć i nigdy więcej do niej nie wracać. ciekawością zerknęłam na lubimyczytac.pl - tam książka ma naprawdę wysokie oceny, więc może wcale nie jest taka najgorsza?


99. Consolation - Corinne Michaels

Nie byłam w stanie czytać wiecznie rozżalonej głównej bohaterki. To, jak skończy się książka można było przewidzieć już po kilku pierwszych stronach. Nie potrafiłam wczuć się w klimat powieści.

100. Jesteś moją obsesją - Fredrico Moccia

Ciekawa odsłona autora. Tym razem dla dorosłych czytelników. Można sprawdzić, ale nie spodziewajcie się wiele.

101. Porządek rzeczy - Paola Capriolo

Nie pamiętam tej książki… Wiem tylko, że była dość specyficzna.

102. Podanie o miłość - Katarzyna Grochola

Nie mogę się przekonać do tych opowiadań Grocholi.

103. Wyścig po miłość - Jane Costello
104. Dziennik nimfomanki - Valerie Tasso

Obie książki czytałam już dość dawno temu i obie mi się podobały. Są zupełnie różne – Wyścig po miłość to lekka obyczajówka z wątkiem romantycznym, całkiem zabawna i przyjemna, natomiast Dziennik nimfomanki, to po prostu pamiętnik zawierający wyznania kobiety uzależnionej od seksu. Tak sobie teraz myślę, że zupełnie nie pamiętam, czy było w nim coś ciekawego...

105. Love, Rosie - Cecelia Ahern

Pierwsze powieść epistolarna w moim życiu :) Bardzo ciekawa forma i przyjemna treść. Do pochłonięcia na raz.

106. U progu szczęścia - Aidan Donnelley Rwoley

Nie wiem skąd mam tę książkę, ale stoi już u mnie długo i wciąż jej nie przeczytałam.


107. Projekt „Rosie” - Graeme Simson

Kupiłam tę książką tylko po to, żeby napisać pracę zaliczeniową na studia, ale tak długo na nią czekałam, że ostatecznie nie napisałam o niej a co za tym idzie nie przeczytałam jej jeszcze.

108. Magiczne lato - Aleksandra Tyl
109. Karmelowa jesień – Aleksandra Tyl
110. Anielska zima – Aleksandra Tyl
111. Szalona wiosna – Aleksandra Tyl

Czytałam co prawda tylko Szaloną wiosnę – którą polecam, jeśli lubicie szalone historie - ale mam ogromna ochotę na pozostałe książki. Na pewno przeczytam je w te wakacje :)

112. Dosięgnąć gwiazd - Susan Mallery

Kolejna książka, której treści nie pamiętam, ale wiem, że mi się nie podobała.

113. Seks i orzeszki - Alice Clayton
114. Namiętna gra - Alice Clayton
115. Niegrzeczna przyjaźń - Alice Clayton 

Seks i orzeszki to mój ulubiony erotyk. Jest zabawny, z wyczuciem i seksem jak tło fabuły a nie fabułą jako tło dla seksu. Dwie pozostałe są fajne, równie zabawne, ale to orzeszki mnie urzekły :)


116. Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes

Jeszcze jedna Moyes – ta od której wszystko się zaczęło – mu się tu zaplątała. Cudowna historia.


117. Niech w końcu coś się zdarzy - Trixi Von Bulow

Nie wiem co napisać o tej książce, więc pozostawię ją bez komentarza.


118. Jeden dzień – David Nicholls

Jeszcze przede mną, ale słyszałam, że jest ciekawa.


118. P.S. Kocham Cię - Cecelia Ahern

Bardzo lubię autorkę i bardzo lubię tę książkę. Zdecydowany wyciskacz łez!

119. Dziewięć kobiet, jedna sukienka – Jane L.Rosen
120. Dziunia – Anna Maria Nowakowska
121. Przebudzenie Lukrecji – Laura Adori
122. Wernisaż – Oskar Salwa

Wszystkie czekają na swoją kolej.


123. Nigdy w życiu - Kataryna Grochola

Lubię tę historię, lubię do niej wracać. Myślę, że nikomu nie trzeba przedstawiać :)


124. Aż do dna – Renata Chaczko

Wiem, ze nie podobała mi się ta książka i wiem, że nic już z niej nie pamiętam…

125. Jeśli tylko – Karolina Klimkiewicz

Najdziwniejsza i najmniej wiarygodna powieść jaką przeczytałam w zeszłym roku.


Franco - Kim Holden



Los Angeles. On nagrywa kolejną płytę z zespołem Rook, ona nadzoruje budowę, zaprojektowanego przez swój zespół, muzeum sztuki nowoczesnej. Nie spodziewają się, że odnajdą w sobie bratnie dusze. Szybko rozwijająca się przyjaźń przeradza się w krótki, choć intensywny romans. Nie mają zbyt wiele czasu - już niebawem oboje wracają do domów. O ile odległość nie zawsze musi oznaczać problem, tak ma dokładnie sprecyzowane plany na przyszłość mogą okazać się kłopotliwe. Gemma ma marzenie, a Franco bardzo chętnie pomoże w jego realizacji. Tylko czy to na pewno dobry pomysł?

Nie napisze zbyt wiele o fabule, bo jest tak bardzo skoncentrowana, że łatwo byłoby zdradzić coś, czego zdradzać nie powinnam. Mogę za to do woli pisać o wrażeniach i tak właśnie zrobię. Zarówno Franco jak i Gemma to niesamowicie ciepłe i urocze postacie. Główny bohater to chodzące dobro i kolejna postać wykreowana przez Holden, którą chciałoby się spotkać w realnym życiu. Słodkości Gemmy można by użyć do osłodzenia wszystkich cukierków świata... Świetnie zgrywają się jako para przyjaciół, przepychanki słowne i gierki jakie ze sobą prowadzą - tak - to coś co lubię. Na ogromny plus zasługuje duet Dekorujących Dupków, czyli Gus i Franco w roli dekoratorów wnętrz (♥). Ale to wszystko. 

Autorka znana jest z poruszania istotnych kwestii, o których raczej na co dzień się nie mówi. Tak też miało być tym razem, ale jakby coś nie wyszło... Historia jest przeciętna, trochę naciągana, trochę przerysowana. Wiąże się z pewnym faktem przedstawionym w poprzednich tomach. Można by pomyśleć, że to usprawiedliwienie dla doboru tematu, jednak mnie do końca przekonuje. Wyszło zbyt prosto, banalnie i mało wiarygodnie. 

Pokochałam postacie jakie wykreowała Kim Holden w Promyczku i Gusie, zatraciłam się w niezwykle ciepłym i optymistycznym klimacie jej powieści. Niecierpliwie wyczekiwałam kontynuacji losów bohaterów. Szczerze mówiąc, nawet nie obchodziło mnie kogo miałaby dotyczyć, ważne bym mogła jeszcze raz oderwać się od rzeczywistości i ponownie udać się do Grant, San Diego lub wyruszyć w trasę koncertową z członkami zespołu. Franco tylko połowicznie zaspokoił moje oczekiwania. Mam wrażenie, że jego historia, choć dla wielu piękna i wzruszająca, została spisana w pośpiechu, jakby na kolanie. Zabrakło mi rozwinięcia niektórych wątków, a zbyt wiele spraw zwyczajnie uproszczono. Uważam, że jedynym co uratowało kolejny tom Promyczka są bohaterowie i ich poczucie humoru - jak zwykle zadowalają w 100%.

Dwie poprzednie książki z serii były typowymi powieściami młodzieżowymi. Natomiast Franco zasłużył na miano powieści dla dorosłych. Ze względu na jego wiek historia nabrała pikanterii, a los postawił bohaterów w zupełnie innych sytuacjach. Z jednej strony – naprawdę fajnie, że autorka dostosowała fabułę do wieku bohaterów, z drugiej, patrząc na zachowaną ciągłość, nie do końca jestem przekonana, czy Franco okaże się stosowną książką dla młodszych czytelników. Przede wszystkim czy ta pikanteria nie będzie się zbyt pikantna... ale może to tylko moje bezpodstawne obawy. :)

Nie odradzam Wam lektury Franco. Myślę, że każdy powinien sprawdzić czy ta książka zaspakaja oczekiwania. Ja cieszę się, że została utrzymana w takim samym stylu i klimacie i to w zasadzie tyle. Spodziewałam się czegoś lepszego.  




Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.

Ugly Love - Colleen Hoover


Zasady były tylko dwie: nie pytaj o przeszłość, nigdy nie licz na przyszłość, jednak Tate, zaintrygowana nieziemsko przystojnym i tajemniczym sąsiadem z naprzeciwka weszła w to bez chwili namysłu.

Tate, zmuszona przeprowadzić się do brata, pod drzwiami jego mieszkania znajduje zalanego w trupa mężczyznę. Jak się okazuje, jest to przyjaciel a jednocześnie sąsiad Corbina  - Miles. Chociaż jego usposobienie od samego początku nie zachęca do bliższego poznania, Tate z każdym, niby przypadkowym, spotkaniem przekonuje się do nowego znajomego. Ledwo przyjacielska relacja bardzo szybko przeradza się w namiętny romans i... to wszystko. Miles wzbrania się przed związkiem stawiając dwie żelazne zasady. Czym uwarunkowane jest jego postępowanie i jak potoczą się losy bohaterów? Jeśli jesteście ciekawi koniecznie sięgnijcie po Ugly love!

Zraniony facet i głupiutka dziewczyna. Takie było moje pierwsze wrażenie. Ostatnio mam ogromny problem z typowymi romansami i nie liczyłam na wiele. Jednak Ugly love czytało mi się świetnie, polubiłam bohaterów, którzy na pewno nie zostaną moimi ulubionymi, ale będę ich miło wspominać. Szczególnie Milesa, który pod przykrywką chłodnego, wycofanego faceta kryje ogromne serce i niesamowicie wrażliwą duszę. Fabuła wciągnęła mnie na tyle, że pochłonęłam tę książkę w niespełna półtora dnia. Wiem, że wielu czytelników zaskoczyła przeszłość Milesa, ale ja po raz kolejny mniej-więcej przewidziałam to co się stanie, a właściwie stało. Mimo wszystko nie zepsuło mi to przyjemności z czytania. Narracja poprowadzona jest dwutorowo z tym że to Tate wprowadza czytelników w bieżące wydarzenia, natomiast rozdziały Milesa przedstawiają jego przeszłość. Dzięki temu możemy przyjrzeć się dokładnie temu, co ukształtowało zamkniętego w sobie i tajemniczego mężczyznę.

Pozwolę sobie odnieść się do reakcji, na które natknęłam się pod zdjęciami, na portalach i w wielu innych miejscach. Nie tylko w przypadku Ugly love ale znacznej części nowości w kategorii literatury erotycznej/dla dorosłych. Są one bardzo jednoznaczne i wszystkie wskazują na to, iż wciąż mamy klapki na oczach. Czy każdą książkę z wątkiem erotycznym będziemy traktować jak kolejnego Greya? Sceny seksu faktycznie przysłaniają nam wszystko inne? W Ugly love  akty przedstawione są tak jak powinny być przedstawione, nie ma w nich przemocy, tylko pożądanie i kiełkująca miłość. Gdzie w tym wszystkim Greyowski czerwony pokój, gdzie pejcze i poddaństwo? Możemy tu znaleźć o wiele więcej treści. To książka dająca do myślenia, jak każda inna spod pióra Hoover, mająca otworzyć czytelnikom oczy na dany problem/sytuację. A to, że autorka pisze o dwojgu dorosłych ludzi uprawiających seks, wypada bardziej naturalne, niż gdyby tego seksu nie uprawiali. Właściwie nie sprawdzałam wieku osób porównujących każdą kolejną książkę erotyczną z Greyem, ale śmiem twierdzić iż znaczna ich część w ogóle nie powinna czytać tego typu powieści. Jeśli się mylę, to mam ogromną prośbę: Kochani, zdejmijmy w końcu klapki z oczu...

Ugly love to niezwykle wartościowa powieść o początkach miłości, która miała się nie wydarzyć. Historia obrazująca walkę z samym sobą oraz przezwyciężanie własnych słabości. To doskonały przykład na to, jak ciężko wybaczyć samemu sobie i ile czasu potrzebujemy aby pogodzić się z przeszłością. Ile watra jest przysięga, jaką stawiamy sami przed sobą, ile wyrzeczeń kosztuje bycie fair wobec siebie. Jak bardzo przeszłość wpływa na teraźniejszość.

Myślę, że Ugly love będzie świetną lekturą dla każdej kobiety. Napisałabym, że to lekka historia, ale wiem, że wielu czytelników może wzruszyć i pozostawić ślad gdzieś głęboko w sercu. Mnie nie wzruszyła i nie zaskoczyła ale czas, który jej poświęciłam z pewnością nie był czasem zmarnowanym. Jestem na tak i zachęcam do lektury!

Before. Chroń mnie przed tym, czego pragnę - Anna Todd


Before, dla fanów serii After będzie pierwszą pozycją na liście MUST HAVE. Początek historii miłosnej Tessy i Hardina z Jego strony na pewno przyciągnie wielu czytelników. Czy warto w ogóle po nią sięgać i czy znajdzie się w niej coś nowego?

Anna Todd pisząc piąty już tom, wywołującej niesamowicie wiele emocji serii, posłużyła się bardzo fajnym zabiegiem. Mianowicie: w spojrzenie Hardina na początki jego związku z Tessą wplotła urywki jego książki między rozdziały, co dało czytelnikom jeszcze głębszy wgląd w uczucia Hardina. Dodatkowo, ukazała nam jak na ich związek patrzą postaci drugoplanowe, co zmieniło się w ich życiu od czasu kiedy ostatni raz o nich czytaliśmy, a przede wszystkim, przedstawiła przeszłość niektórych z nich. Możemy dzięki temu zrozumieć jakie wydarzenia ukształtowały niektóre charaktery, czym spowodowane było postępowanie bohaterów pobocznych. Mamy tu wymieszanie przeszłości, przyszłości i teraźniejszości, co w ogólnym rozrachunku wyszło całkiem przyzwoicie.

Po części jest to powtórzenie pierwszego tomu, ale na szczęście nieco skrócone. Dlaczego na szczęście? Pisałam już kiedyś o przedstawianiu popularnych historii i drugiej perspektywy. Może się to skończyć porażką i najczęściej tak właśnie jest. Nie chcemy przecież kupować książki, przepisanej słowo w słowo z tego co już znamy. Szkoda naszego czasu i pieniędzy. Before, owszem, zawiera kropka w kropkę takie same sceny, ale są, jak już pisałam, skrócone  i przeplatane z wydarzeniami, których jeszcze nie znamy. Co do samego stylu... Chyba każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę z tego, czego może się spodziewać po Before. Przecież mieliśmy już okazję czytać tę historię z perspektywy Hardina. We wszystkich tomach, poza pierwszym, narracja poprowadzona jest dwutorowo.  

Before okazała się przyjemnym powrotem do świata z serii After. Niczym zaskakującym, nie wzbudzającym już tak wielu emocji, gdyż doskonale znamy zakończenie historii. Jest fajnym dopełnieniem, które z pewnością spodoba się osobom, które czytały poprzednie tomy. Ze swojej strony mogę jedynie zachęcić, dla fanów Hessy będą to kolejne, miłe chwile z ulubionymi bohaterami.

Czytaliście Before? Jak Waszym zdaniem wypada na tle pozostałych tomów serii?
A może dopiero planujecie po nią sięgnąć? Dajcie znać! :)

Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes


Kiedy poznajemy Louisę Clark ta właśnie traci pracę. Musi jak najszybciej znaleźć nowe zajęcie aby finansowe wspierać rodzinę. Nigdy by nie przypuszczała, że zostanie opiekunką osoby niepełnosprawnej. W skutek wypadku motocyklowego Will Traynor stracił władzę nad swoim ciałem a co za tym idzie - chęć do życia. Zadaniem Lou jest dotrzymywanie mu towarzystwa, co początkowy wydaje się męczarnią dla obu stron. Jednak to, co przejdą przez sześć miesięcy ich znajomości, czas, który spędzą razem, odmieni ich bezpowrotnie.

Louisa pochodzi z biednego domu. Wspiera rodzinę finansowo od kiedy zdobyła pierwszą pracę. Wciąż mieszka z rodzicami, nie pozwalając sobie na realizowanie marzeń - to działka jej siostry. Jest wesołą, bardzo pozytywną i trochę roztrzepaną dwudziestosześciolatką. Ma specyficzny styl. Ubiera się w krzykliwe, wzorzyste ubrania często w ogóle do siebie nie pasujące. Lou od siedmiu lat jest w związku z Patrickiem zapalonym sportowcem, ale nie jest przekonana czy Patrick jest odpowiednim partnerem dla niej. Czy zmieni swoje życie i pozwoli sobie czerpać z niego więcej?
Niegdyś pełen życia, odnoszący sukcesy zawodowe Will nie może pogodzić się ze swoim losem. Został przykuty do wózka i absolutnie nic nie jest w stanie mu pomóc. Potraficie sobie wyobrazić jak czuje się osoba pozbawiona swoich ulubionych rozrywek? Wspinaczki górskie, skoki ze spadochronem, nurkowanie w oceanie, seks z ukochaną kobietą. Już nigdy nie będzie mógł zrobić żadnej z tych rzeczy. Czy uda mu się z tym pogodzić? 

Zanim się pojawiłeś nie jest kolejną typową historią miłosną. To opowieść o walce o zachowanie własnego ja i prawa do podejmowania niezależnych decyzji. To obraz przedstawiający prawdziwą przyjaźń, miłość i bezgraniczną akceptację. Jest prawdziwą ucztą ale serca i umysłu. Pozwala na chwilę wytchnienia aby za moment spuścić na czytelnika bombę emocjonalną. Historia napisana tak pięknie, że nie sposób przejść obok obojętnie. Myślę, że emocje spowodowane tą historią u każdego czytelnika będą inne. Wszystko zależy od sposobu w taki patrzymy na świat i ile jesteśmy w stanie zaakceptować.

Dawno nie odczuwałam tak ogromnej przyjemności z lektury. Kompletnie nic mi nie przeszkadzało,  nie zniechęciła mnie nawet to, że bardzo szybko przewidziałam bieg wydarzeń. Mogłam oddać się w ręce Moyes i pozwolić sobie zatopić się w tej opowieści coraz bardziej. Historia Lou i Willa trafia prosto w serce. Uzależnia, nie pozwala o sobie zapomnieć. Nie raz śmiałam się w głos. Wylałam morze łez i zasmarkałam przynajmniej paczkę chusteczek. Pokochałam każdy moment w ten książce, KAŻDY. Jestem zadowolona z każdego słowa, które przeczytałam, każdej łzy, którą wylałam. Zanim się pojawiłeś nie zawiodło mnie ani trochę.

Z czystym sercem mogę polecić Wam lekturę Zanim się pojawiłeś. Jestem pewna, ze wielu pokocha ją tak samo jak ja. Z niecierpliwością czekam na ekranizację. Z reguły nie wyczekuję filmowych adaptacji moich ulubionych książek jednak w tym wypadku nie mogę odmówić sobie obejrzenia Willa i Lou na dużym ekranie. 

Wielu fanów powieści może ucieszyć informacja, że jeszcze w tym roku wychodzi jej kontynuacja. Ja odpuszczam. Uważam, że jest ona zbędna, wszystko zostało już powiedziane. Jednak nie mówię 'nigdy'. Może kiedyś zapragnę sprawdzić, co u moich ulubionych bohaterów? :)

Znacie już tę historię? Może dopiero planujecie ją poznać?
Jaka jest Wasza opinia na jej temat? Dajcie znać, zawsze z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze!

Maybe Someday - Colleen Hoover


Sydney jest zadowolona ze swojego życia. Wbrew przypuszczeniom rodziców radzi sobie świetnie. Pracuje, studiuje, związała się z fajnym chłopakiem i mieszka z najlepszą przyjaciółką. W jednej chwili wszystko co budowała roztrzaskuje się w drobny mak. Zostaje bezdomną a jej jedyną możliwością jest skorzystanie z gościnności Ridga - sąsiada z naprzeciwka, gitarzysty, którego zna od dwóch tygodni. Sydney i Ridge odnajdują wspólny język dzięki pasji do  muzyki. Dopełniają się - on komponuje a ona pisze teksty - razem tworzą coś wyjątkowego...

Znalazłam fikcyjnego faceta, będącego w stanie zastąpić mi każdego, na którego kiedykolwiek zwróciłam większą uwagę - właśnie zapomniałam o nich wszystkich. Ridge trochę mnie denerwował swoim zachowaniem w stylu: raz cię chcę a raz cię nie chcę, kocham cię ale inną kocham bardziej a tak w zasadzie to spadaj na drzewo. Mimo tego, że nieprzeciętnie irytowała mnie ta jego niezdecydowana cząstka to cieszę się że była. Dzięki temu Ridge stał się dużo bardziej realistyczny. Odnalazłam w końcu dziewczynę, która nie jest rozlazłą kluchą i mimo niepowodzeń potrafi wziąć się w garść, uśmiechnąć się i żyć dalej. Sydney jest osobą, z którą mogłabym się zaprzyjaźnić. Jest w niej trochę z hipokrytki, ale sytuacja przedstawia się dokładnie jak w przypadku Ridga - to sprawia, że jest prawdziwa. Do tego dawno nie spotkałam równie ironicznej i zdystansowanej postaci. Jestem bardzo na tak. Tych dwoje tworzy zespół doskonały - pod każdym względem - zyskując miano moich nowych ulubionych bohaterów.

Nie chcę pisać o fabule, musiałabym zdradzić kwestie, które z pewnością popsułyby lekturę wszystkim potencjalnym czytelnikom. Wspomnę więc o muzyce. Muzyka odgrywa tu ogromną rolę. Oprócz tekstów piosenek tworzonych przez głównych bohaterów, mamy możliwość odsłuchania utworów skomponowanych specjalnie na potrzeby książki. Czytanie i słuchanie w tym wypadku łączy się w nierozerwalną całość. Odtwarzając soundtrack w odpowiednich momentach czytelnik może poczuć się jakby wszedł do świata przedstawionego w książce. Te utwory potęgują wyjątkowość historii i sprawiają, że zapada nam w pamięć jeszcze bardziej.

Od jakiegoś czasu cierpię na chorobę schematów w książkach young i new adult. Po co nie sięgnę dostaję dokładnie tą samą banalną historię - tylko imiona bohaterów się zmieniają. Nie mogę powiedzieć, że Maybe Someday nie jest schematyczna - to byłoby kłamstwo. Jest też przewidywalna, ale na pewno nie ma tu ani kropli banalności. Kocham tę historię jak dawno żadnej nie kochałam. Uwielbiam bohaterów tak, jak dawno żadnych nie uwielbiałam. Autorka coś niesamowicie autentycznego. Przepadłam. Colleen Hoover, przy pomocy Maybe Someday, uwiła sobie gniazdko w moim serduszku i coś mi się wydaje, że minie dużo czasu zanim ktoś ją stamtąd przegoni.

Cieszę się, że sięgnęłam po tę książkę. Dostałam wszystko czego oczekiwałam a nawet jeszcze trochę ponad to. Maybe Someday wzbudziło we mnie niezliczoną ilość emocji: od rozbawienia przez zdenerwowanie i rozczarowanie po wzruszenie. Wylałam mnóstwo łez, ciekły po policzkach nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół i nie mogłam ich powstrzymać. Historia Ridga i Sydney skłania do przemyśleń, zmusza czytelnika do szybkiego przewertowania wartości jakimi kieruje się w życiu i zastanowienia się nad tym, czy nasze priorytety są odpowiednio poukładane. 

Jestem niemal pewna, że większości z Was nie trzeba przedstawiać twórczości Colleen Hoover. Jeśli nie czytaliście choćby jednej powieści tej autorki, chcielibyście ale się wahacie, nie wiecie którą pozycję wybrać, nie zastanawiajcie się dłużej. Maybe Someday to idealny wybór na początek ale i na koniec i pomiędzy - zawsze. Ta książka będzie doskonałym wyborem w każdej chwili. 

Obsesja - Jennifer L. Armentrout


Gdy Serena słuchała opowieści przyjaciółki o mężczyznach świecących jak żarówki, najzwyczajniej w świecie nie mogła w to uwierzyć. Kto by uwierzył? Dopiero gdy zostaje świadkiem nieprawdopodobnego zabójstwa zaczyna rozumieć Mel. Dziewczyna znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Jej jedynym ratunkiem jest trzymanie się blisko bezlitosnego zabójcy, który z polecenia Departamentu Obrony ma ją chronić. Sprawy szybko przybierają nieoczekiwany obrót. Hunter złamie wszelkie zasady aby ochronić Serenę.

Obsesja jest połączeniem świata z Serii Lux z historią dla dorosłych. Fajnie, że Armentrout posłuchała swoich czytelników i pokusiła się o napisanie kolejnej książki o kosmitach. To takie erotyczne paranormal romance. Autorka opisała sceny łóżkowe bardzo obrazowo ale nie są przesadnie podkoloryzowane ani zbyt wulgarne. Sami bohaterowie mają mocne charaktery. W szczególności Hunter, który jest aroganckim, pewnym siebie, zabójczo przystojnym dupkiem. No cóż, z jakiegoś powodu, my dziewczyny lubimy takich facetów. Serena, na całe szczęście, nie jest kolejną ciepłą kluchą. Dziewczyna potrafi postawić na swoim, nie jest płaczliwą panienką, których mam w ostatnim czasie po dziurki w nosie, ma niewyparzoną buzię i da się ją lubić! Wygląda na to, że temat został wyczerpany, nie zanosi się na kontynuację a szkoda - chętnie wróciłabym do Huntera i Sereny.

Akcja rozgrywa się w czasie równoległym do czwartego tomu serii Lux - Origin. Autorka bardzo sprytnie skrzyżowała drogi Huntera i Deaomna. Fabuła natomiast jest zupełnie odrębna, można czytać Obsesję bez obaw o zaspojlerowanie sobie czegokolwiek z poprzednich książek. Hunter jest Arumianinem, moim zdaniem to idealny pomysł. Nie dubluje nam to Deamona i możemy poznać postawę tego gorszego kosmity od podszewki. Ale czy ten gorszy faktycznie jest taki zły? Tego dowiecie się tylko sięgając po tę pozycję.

Przyznaję, że pokładałam olbrzymie nadzieje w tej książce i chociaż z początku trochę się nudziłam to fabuła rozwinęła się w bardzo fajny sposób i nawet nie wiem kiedy przewróciłam ostatnią kartkę. Polecam Obsesję wszystkim tęskniącym za kosmicznymi klimatami i tym, którzy chcieliby się dopiero z nimi zaznajomić. Jeśli nie przeszkadza Wam szczypta wulgaryzmów, nie przerażają Was sceny łóżkowe i lubicie fantastyczne klimaty Obsesja będzie dla Was idealna.

Wytańczyć Marzenia - Michaela DePrince, Elaine DePricne





Mabinty Bangura była bardzo zdolną dziewczynką. Szybko uczyła się języków, w wieku trzech lat znała już litery i potrafiła je pisać. Czytanie szło jej coraz lepiej. Miała kochających rodziców, którzy planowali zadbać o jej edukację. Mabinty miała też jasne cętki na brązowej skórze, które były objawem bielactwa. Wiele osób z jej otoczenia nie zdawało sobie sprawy z ich pochodzenia dlatego też były one powodem drwin i wytykania palcami. Mabinty przyszła na świat w czasie wojny domowej, a ta bezlitośnie odebrała jej rodziców. Wtedy zaczął się drugi etap jej życia - pobyt w sierocińcu. To w tym miejscu poznała najlepszą przyjaciółkę i tam poczuła, że ma szansę na więcej. Wojna postępowała a Mabinty powoli traciła nadzieję. Wtedy w jej ręce wpadł magazyn, na okładce którego widniała piękna pani w błyszczącym stroju i śmiesznie sterczącą spódnicą. Jeszcze nie wiedziała na co patrzy, mogła jedynie przypuszczać, że jest to jakiś rodzaj tańca. W tamtym momencie postanowiła, że pewnego dnia, zatańczy tak jak pani na fotografii. W kolejny etap swojego życia wkroczyła już jako Michaela DePrince. To był pierwszy przystanek na drodze do spełnienia obietnicy.


Opowieść Michaeli porusza delikatną kwestię codzienności w afrykańskim sierocińcu. Autorka bardzo dokładnie opisuje sposób w jaki opiekunki traktowały dzieci - poniżały je i niejednokrotnie wymierzały kary cielesne. Niestosownym więc będzie stwierdzenie, iż Mabinta miała ogromne szczęście trafiając do sierocińca. Jednak tak właśnie było, to dzięki pobycie tam zyskała nową rodzinę. Trochę niewiarygodne jest to, jak potoczyły się jej losy. Od momentu przekroczenia progu sierocińca do chwili, gdy zamieszkała z nowymi rodzicami i rodzeństwem jej życie było serią zbiegów okoliczności. Gazeta ze zdjęciem baleriny, która przypadkowo trafiła w jej ręce. Nowa rodzina, przekraczająca najśmielsze oczekiwania i spełniająca marzenia. Najlepsza przyjaciółka, która z dnia na dzień staje się siostrą. To wszystko brzmi jak scenariusz bajki o Kopciuszku. Od głodującej sieroty do światowej sławy baleriny.

Droga do sukcesu wcale nie była prosta. Dziewczyna musiała zmierzyć się ze swoimi słabościami, uporać się z uprzedzeniami ludzi do osób czarnoskórych. To kolejna delikatna sprawa - nietolerancja. Michaela nie zdawała sobie sprawy, że kolor skóry może stanąć na drodze do spełnienia marzeń. Zaakceptować siebie i zrezygnować z wielu przyjemności aby w pełni oddać się treningom. Dzięki wsparciu rodziny, determinacji i ogromnemu poświęceniu udało jej się zajść bardzo daleko. Balet jest jednym z najbardziej wymagających sportów. Aby nauczyć się poprawnie tańczyć iodpowiednio wyćwiczyć ciało należy zacząć treningi w dzieciństwie. Niewiele dzieci wytrzymuje intensywność zajęć.

Książkę tę czyta się bardzo szybko, język jest prosty i zrozumiały. Jednak w tekście jest mnóstwo fachowych zwrotów baletowych, które osobie nie orientującej się w temacie nie mówią kompletnie nic. Aby wiedzieć o czym czytam niejednokrotnie musiałam przerywać lekturę i sprawdzać jak wyglądają wspomniane kroki taneczne, a także dowiadywać się czegoś więcej na temat ludzi. Michaela wspomina o wielu znaczących osobach w świecie baletu. Wymienia swoje osiągnięcia i miejsca, w których szkoliła się na baletnicę. Wiele mówi też o Dziadku do orzechów, zmusiło mnie to do zapoznania się ze spektaklem. To naprawdę piękne widowisko. Na podstawie historii Michaeli nakręcono film, Pozycja pierwsza reżyserii Bess Kargman, o którym wspomina na kartach książki.

Wytańczyć marzenia to opowieść młodej dziewczyny, która osiągnęła sukces dzięki determinacji i ciężkiej pracy. To historia o tym, jak spełniać swoje marzenia i dążyć do celu. To obraz bezgranicznego oddania, licznych poświęceń i wyrzeczeń w imię pasji. Michaela DePrince powinna być przykładem dla osób walczących o marzenia, motywatorem dla tych, którzy zwątpili we własne siły. Nie chcę oceniać książki pod względem historii, bo jest to opis czyjegoś życia i nie czułabym się z tym dobrze. Napiszę tylko, że czytając wspomnienia Michaeli spędziłam bardzo miłe chwile. Opowieść ta wzruszyła mnie, rozbawiła i sprawiła, że z jeszcze większym podziwem i szacunkiem patrzę w stronę balerin.

Za egzemplarz recenzencki i zaufanie dziękuję wydawnictwu Kobiecemu.

Po prostu bądź - Magdalena Witkiewicz


Los lubi nam płatać figle. Życie nie zawsze układa się tak jakbyśmy chcieli. Kiedy planujemy skupiamy się na tych pięknych i przyjemnych aspektach. Nie wybiegamy myślami w daleką (a czasem bliską i bardzo niespodziewaną) przyszłość. Rzadko zadajemy sobie pytanie - 'a co by było gdyby' - jeśli jesteśmy szczęśliwi. Żyjemy i cieszymy się chwilą nie spodziewając się najgorszego, a ono może właśnie czaić się za rogiem.

Na wsi, gdzieś niedaleko Gdańska spokojne życie prowadzi Paulina. Dziewczyna ma zaplanowaną przyszłość już od dawna. Będzie pomagać rodzicom w prowadzeniu gospodarstwa, wyjdzie za mąż za Adriana i razem z nim zamieszka w uroczym domku nad jeziorem. Tak myślą rodzice. Paulina natomiast właśnie dostała się na studia architektoniczne i wbrew woli rodziny, dzięki pomocy niedoszłego męża Adiego, wyjeżdża do Gdańska. To tam poznaje Aleksandra, mężczyznę z którym chce spędzić resztę życia. W 'pakiecie' zyskuje również najlepszego przyjaciela Łukasza - gotowego pomóc w każdej sytuacji - dosłownie każdej. Gdy życie Pauliny wywraca się do góry nogami, gdy nie wie jak poradzić sobie z dalszym funkcjonowaniem dostaje pewną propozycję. Propozycję zawarcia niezobowiązującego paktu...

To niesamowite, jak wiele można zmieścić w jednej książce. Jest tu dosłownie wszystko, czego się spodziewałam plus jeszcze trochę więcej. Zaczynając od konfliktów rodzinnych, które swoją drogą nie są typowymi konfliktami. Rodzice Pauli zabraniają jej iść na studia, a przeważnie jest dokładnie odwrotnie - to rodzina nalega, wręcz zmusza do podjęcia dalszej nauki. Poprzez piękną przyjaźń -  bardzo lubię czytać o takich relacjach nie do zdarcia, o miłości braterskiej między dwojgiem ludzi, których nie łączą żadne więzy krwi. Przez pierwszą miłość i najpiękniejsze jej chwile, aż po bolesną stratę, która zmienia wszystko. Nowy członek rodziny w drodze, kredyt na pół miliona do spłaty i brak pracy oznaczają same kłopoty. Jednak jak się okazuje traumatyczne przeżycia wcale nie muszą oznaczać końca szczęśliwego życia. Bolesna i niespodziewana strata nie może odebrać nam szansy na wspaniałą przyszłość. Każda z nas powinna o tym pamiętać. Mimo, że najgorsze może czaić się za rogiem, to jednocześnie najlepsze może właśnie mamy pod samym nosem, wystarczy chcieć je zauważyć.

Po prostu bądź jest jedną z lepszych książek obyczajowych jakie miałam przyjemność czytać. Nie taką banalną, nie zwykłą. To coś wyróżniającego się na tle innych tego typu powieści. Autorka połączyła dwie historie o miłości w jedno. Miłość wręcz wylewa się spomiędzy jej kart: damsko-męską w różnych konfiguracjach oraz męsko-męską również w niejednym połączeniu. To historia o mocy prawdziwej przyjaźni - takiej na całe życie, aż po grób, o stracie i ponownym odnajdowaniu siebie. O ponownym układaniu sobie życia z dość nietypową osobą i w całkiem nietypowy, ale jakże piękny, sposób. 

Pani Witkiewicz stworzyła niesamowicie ciepłą i piękną opowieść, od której nie można się oderwać. Wykreowała bohaterów, których nie można nie lubić - zwłaszcza tych męskich! Zabrała czytelnika w pełną miłości, rozczarowań i wzruszeń literacką podróż zapadającą w pamięć na długi czas. Jestem zauroczona stylem autorki i muszę jak najszybciej poznać inne książki, które wyszły spod jej pióra. 

Znacie Po prostu bądź? Czy tak samo jak ja jesteście w niej zakochani? A może chcecie podpowiedzieć mi po którą książkę Pani Magdaleny powinnam sięgnąć? :) Czekam na Wasze komentarze.

Przedpremierowo: Od urodzenia - Elisa Albert


A gdyby tak spojrzeć na ciążę i macierzyństwo z całkiem innej perspektywy? Odstawić na bok wyobrażenia o miękkich pluszowych misiach, różowych lub niebieskich maleńkich ubrankach. Zapomnieć, na chwilę, o przyjemności wybierania imienia, o cudownych chwilach planowania. O pierwszym spotkaniu i pierwszych wspólnych dniach o poznawaniu siebie nawzajem. Spróbujmy.

Linia serc - Rainbow Rowell


Georgie McCool jest autorką scenariuszy do seriali komediowych, które tworzy ze swoim najlepszym przyjacielem Sethem. Georgie jest też matką dwóch cudownych dziewczynek i żoną wspaniałego mężczyzny - Neala. Wydawać by się mogło, że jej życie ułożyło się idealnie. Praca sprawiająca przyjemność, szczęśliwa rodzina, zdrowe dzieci i przyjaciel zawsze u boku. Ah!, właśnie spełnia się jedno z największych marzeń Georgie i Setha mają okazję wypuścić serial nad którym pracują od... zawsze! Żeby spełnić te marzenie kobieta musi zrezygnować ze wspólnego wyjazdu świątecznego. Zaślepiona natłokiem pracy nie zauważa jak bardzo oddaliła się od męża ani jak niepewna jest jej przyszłość. W zrozumieniu błędów, przeanalizowaniu własnego życia i w podjęciu ważnych decyzji ma jej pomóc zaczarowany żółty telefon z młodości.

Nie rozumiem. Przepraszam, ale zwyczajnie nie rozumiem zachwytów nad Linią serc. Nie uważam też, jak większość, że jestem za młoda na tego typu lekturę. Doskonale rozumiem problem głównej bohaterki. Każdemu - czy młodemu czy trochę starszemu - zdarza się rozważać czy wybory, których dokonał są słuszne, może nie zawsze w sferze uczuciowej, ale jednak. Więc czego tu nie rozumieć? Proszę wytłumaczcie mi to bo może to z moim postrzeganiem jest coś nie tak. Przeczytałam wiele recenzji zanim sięgnęłam po Linię serc , pokładałam wielkie nadzieje w tej książce, w końcu to "najlepsza historia miłosna od czasu wynalezienia telefonu". Serio?

Zaczynało się ciekawie. Nie miałam okazji czytać książki, której główna bohaterka zajmuje się scenariuszami w dodatku seriali komediowych. Liczyłam w związku z tym na masę śmiechu. Śmieję się dopiero teraz, sama z siebie, że byłam taka naiwna. Georgie jest taką typową kobietą biznesu. Większą część dnia spędza poza domem. Na zabawę z córkami zostaje jej jedynie krótka chwila przed snem. Prawie w ogóle nie rozmawia z mężem - wymieniają się krótkimi zdaniami tylko wtedy, kiedy jest to konieczne. To Neal zajmuje się domem, gotuje, sprząta, załatwia wszystkie najważniejsze sprawy. To do niego zwracają się dziewczynki kiedy potrzebują pomocy, to on zrezygnował z pracy kiedy przyszły na świat. Georgie i Neal zamienili się miejscami w domowej hierarchii. Stopniowo oddalali się od siebie czego zapracowana scenarzystka nie dostrzegała, a może nie chciała dostrzec? Dopiero gdy Neal z córkami wyjechał na święta, ledwo się z nią żegnając Georgie zrozumiała, że coś jest bardzo nie tak. Brawo! No więc, co robi dorosła kobieta, gdy nie jest pewna czy jej mąż wróci? Jedzie do matki, gdzie zaszywa się w swoim pokoju z młodości i wydzwania z żółtego telefonu do rodzinnego domu męża. Jak się okazuje, Neal po drugiej stronie słuchawki jest Nealem z przeszłości. Georgie uznaje, że jest to jej jedyna i niepowtarzalna szansa, by zmienić bieg wydarzeń i sprawić, by ich życie stało się szczęśliwsze.

Jak jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować idee zaczarowanego telefonu, łączącego z przeszłością tak za nic z świecie nie zrozumiem niedorzeczności zachowania Georgie. Wyobraźcie sobie, że to Wy znaleźliście się w tak niepewnej sytuacji, Wasz telefon działa tylko wtedy, kiedy jest podłączony do ładowania ALE nie macie ładowarki (!!!!!), przez cały tydzień rozmawialiście ze swoimi dziećmi tylko dwa, czy tam trzy razy, z mężem tylko raz. Więc zamiast od razu kupić ładowarkę i dzwonić aż do skutku, żeby wyjaśnić, wytłumaczyć i załagodzić sytuację - wolicie prowadzić całonocne rozmowy ze swoim mężem z przeszłości... Nie wiem co mam napisać, cisną mi się na usta same brzydkie wyrazy.

Poza sporą dawką niedorzeczności, ta książka jest po prostu nudna. Chociaż należy do tych krótszych ciągnęła mi się niemiłosiernie. Autorka poprzeplatała teraźniejszość z przeszłością w bardzo chaotyczny sposób i niekiedy trzeba się dobrze zastanowić czy to co czytamy ma miejsce teraz czy wydarzyło się już wcześniej. Sytuację uratowała matka Georgie - miłośniczka mopsów. Pewnie dlatego, że i ja uwielbiam te psiaczki, to ją polubiłam najbardziej. A pieskie momenty zostały moimi ulubionymi - to niewiele, ale dorzucę 0,5 punkta do ogólnej oceny. :D Całe szczęście, że na samym końcu książki w końcu coś zaczęło się dziać, chociaż to chyba zbyt duże słowo. Mimo to, dokładnie od 287 strony zaczęłam odczuwać jakąkolwiek przyjemność z lektury.

Nie zostanę fanką Linii serc - wynudziłam się jak mops (:D), czytałam z niedowierzaniem i zdenerwowaniem, ale czytałam. Byłam ciekawa co jest takiego cudownego w tej książce i czym zachwycają się osoby, które się zachwycają. Przeczytałam i nadal nie wiem. 


A jakie jest Wasze zdanie na temat tej książki? Chętnie przeczytam co macie do powiedzenia. :)

Moja ocena: 5,5/10

Etykiety

.kobiece .podsumowanie A.J. Finn Abbi Glines Adam Christopher Adam Kay Adrian Bednarek Agata Czykierda - Grabowska Agata Przybyłek Agnieszka Lis Alek Rogoziński Alex Marwood Alex Michaelides Alice Clayton Alice Feeney Alison Noel Andrew Mayne Aneta Jadowska Anna Bellon Anna Ekberg Anna Ficner-Ogonowska Anna Kańtoch Anna McPartlin Anna Niedbał Anna Todd Artur Chmielewski Bartosz Szczygielski Belinda Bauer Bonnie Kistler Bonnie Smith Whitehouse Brittainy C. Cherry Brittainy C.Cherry Brodi Ashton C.L. Tylor Camilla Läckberg Cara Hunter Caroline Kepnes Carolyn Egan Carolyne Faulkner Charlaine Harris Chloe Esposito Chris McGeorge Christine Feret-Fleury Claire King Colleen Hoover Corinne Sweet Cynthia D'Aprix Sweeney Cynthia Hand Dani Rabaiotti Daniel Nyari Dolores Redondo Elaine DePricne Elisa Albert Emma Farrarons Erica Spindler Erin Hunter Erwin Thoma Eva Pohler Fiona Barton Francis Duncan Fuminori Nakamura Gabriela Gargaś Gilly Macmillan Girl Online Glenda Millard Gwenda Bond Helen Russell Holly Ringland J. Sterling J.P. Monninger JP Delaney Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Janice Y.K. Lee Jem Lester Jenna Evans Welch Jennifer L. Armentrout Jennifer L.Armentrout Jenny Han Jessica Khoury Jill McGrow Joanna Szarańska Jodi Meadows Joe Sugg John Corey Whaley Jojo Moyes Jolene Hart Jonh Anderws Jorge Cham & Daniel Whiteson Josh Malerman K.A Tucker Karen Dionne Karolina Wilczyńska Katarzyna Michalak Katarzyna Misiołek Kate Atkinson Katherine Webb Kayhryn Croft Keith Stuart Kelly Barnhill Kendall Ryan Kim Hlden Kim Holden Kimberly McCreight Kiran Millwood Hargrave Layla Wheldon Leisa Rayven Liebster Blog Award Linda Geddes Linia serc Lisa De Jong Lisa Hågensen Lorena Franco Louise Jensen Louise O'Neill Lucy Vine Mads Peder Nordbo Maeve Haran Magda Stachula Magdalena Witkiewicz Maggie Stiefvater Maja Lunde Marcin Wójcik Marie Benedict Markus Zusak Marta Guzowska Mary Beth Keane Maybe Someday Megan Miranda Meik Wiking Mia Sheridan Michaela DePrince Michał Gaszyński Michele Campbell Michelle Falkoff Michelle Frances Miranda Kenneally Natalia Sońska Natasza Socha Neil Gaiman Neil deGrasse Tyson Nicholas Sparks Nick Caruso Nicolas Sparks Paola Capriolo Paul Grossman Paula Hawkins Paulo Coelho Peternelle van Arsdale Philip Roth Piotr Wilkowiecki R.J.Palacio Rainbow Rowell Regina Brett Remigiusz Mróz Renata Chaczko S. R. Masters Sally Thorne Sandra Orzelska Sarah J. Maas Sarah Vaughan Saroo Brierley Shaun Bythell Stephanie Perkins Stuart Turton Susan Dennard Susan Mallery Sylwia Trojanowska Tammara Webber Tana French Tarryn Fisher Terry Brooks Tony Trixi Von Bulow Ule Hansen Valérie Tasso Wojciech Czusz Yann Martel Zbigniew Zborowski Zoe Sugg dr Richard Shepherd rebecca Donovan
Copyright © Maw reads