Wytańczyć Marzenia - Michaela DePrince, Elaine DePricne

Mabinty Bangura była bardzo zdolną dziewczynką. Szybko uczyła się języków, w wieku trzech lat znała już litery i potrafiła je pisać. Czytanie szło jej coraz lepiej. Miała kochających rodziców, którzy planowali zadbać o jej edukację. Mabinty miała też jasne cętki na brązowej skórze, które były objawem bielactwa. Wiele osób z jej otoczenia nie zdawało sobie sprawy z ich pochodzenia dlatego też były one powodem drwin i wytykania palcami. Mabinty przyszła na świat w czasie wojny domowej, a ta bezlitośnie odebrała jej rodziców. Wtedy zaczął się drugi etap jej życia - pobyt w sierocińcu. To w tym miejscu poznała najlepszą przyjaciółkę i tam poczuła, że ma szansę na więcej. Wojna postępowała a Mabinty powoli traciła nadzieję. Wtedy w jej ręce wpadł magazyn, na okładce którego widniała piękna pani w błyszczącym stroju i śmiesznie sterczącą spódnicą. Jeszcze nie wiedziała na co patrzy, mogła jedynie przypuszczać, że jest to jakiś rodzaj tańca. W tamtym momencie postanowiła, że pewnego dnia, zatańczy tak jak pani na fotografii. W kolejny etap swojego życia wkroczyła już jako Michaela DePrince. To był pierwszy przystanek na drodze do spełnienia obietnicy.
Opowieść Michaeli porusza delikatną kwestię codzienności w afrykańskim sierocińcu. Autorka bardzo dokładnie opisuje sposób w jaki opiekunki traktowały dzieci - poniżały je i niejednokrotnie wymierzały kary cielesne. Niestosownym więc będzie stwierdzenie, iż Mabinta miała ogromne szczęście trafiając do sierocińca. Jednak tak właśnie było, to dzięki pobycie tam zyskała nową rodzinę. Trochę niewiarygodne jest to, jak potoczyły się jej losy. Od momentu przekroczenia progu sierocińca do chwili, gdy zamieszkała z nowymi rodzicami i rodzeństwem jej życie było serią zbiegów okoliczności. Gazeta ze zdjęciem baleriny, która przypadkowo trafiła w jej ręce. Nowa rodzina, przekraczająca najśmielsze oczekiwania i spełniająca marzenia. Najlepsza przyjaciółka, która z dnia na dzień staje się siostrą. To wszystko brzmi jak scenariusz bajki o Kopciuszku. Od głodującej sieroty do światowej sławy baleriny.
Droga do sukcesu wcale nie była prosta. Dziewczyna musiała zmierzyć się ze swoimi słabościami, uporać się z uprzedzeniami ludzi do osób czarnoskórych. To kolejna delikatna sprawa - nietolerancja. Michaela nie zdawała sobie sprawy, że kolor skóry może stanąć na drodze do spełnienia marzeń. Zaakceptować siebie i zrezygnować z wielu przyjemności aby w pełni oddać się treningom. Dzięki wsparciu rodziny, determinacji i ogromnemu poświęceniu udało jej się zajść bardzo daleko. Balet jest jednym z najbardziej wymagających sportów. Aby nauczyć się poprawnie tańczyć iodpowiednio wyćwiczyć ciało należy zacząć treningi w dzieciństwie. Niewiele dzieci wytrzymuje intensywność zajęć.
Książkę tę czyta się bardzo szybko, język jest prosty i zrozumiały. Jednak w tekście jest mnóstwo fachowych zwrotów baletowych, które osobie nie orientującej się w temacie nie mówią kompletnie nic. Aby wiedzieć o czym czytam niejednokrotnie musiałam przerywać lekturę i sprawdzać jak wyglądają wspomniane kroki taneczne, a także dowiadywać się czegoś więcej na temat ludzi. Michaela wspomina o wielu znaczących osobach w świecie baletu. Wymienia swoje osiągnięcia i miejsca, w których szkoliła się na baletnicę. Wiele mówi też o Dziadku do orzechów, zmusiło mnie to do zapoznania się ze spektaklem. To naprawdę piękne widowisko. Na podstawie historii Michaeli nakręcono film, Pozycja pierwsza reżyserii Bess Kargman, o którym wspomina na kartach książki.
Wytańczyć marzenia to opowieść młodej dziewczyny, która osiągnęła sukces dzięki determinacji i ciężkiej pracy. To historia o tym, jak spełniać swoje marzenia i dążyć do celu. To obraz bezgranicznego oddania, licznych poświęceń i wyrzeczeń w imię pasji. Michaela DePrince powinna być przykładem dla osób walczących o marzenia, motywatorem dla tych, którzy zwątpili we własne siły. Nie chcę oceniać książki pod względem historii, bo jest to opis czyjegoś życia i nie czułabym się z tym dobrze. Napiszę tylko, że czytając wspomnienia Michaeli spędziłam bardzo miłe chwile. Opowieść ta wzruszyła mnie, rozbawiła i sprawiła, że z jeszcze większym podziwem i szacunkiem patrzę w stronę balerin.
Za egzemplarz recenzencki i zaufanie dziękuję wydawnictwu Kobiecemu.