Śnieżna siostra - Maja Lunde

Zastanawiacie się jak można pisać o opowieści Świątecznej w październiku? Można to usprawiedliwić tylko tym, że książka jest wyjątkowa, magiczna i jedyna w swoim rodzaju. Dlatego trzeba opowiedzieć o niej jak najszybciej!


Święta Bożego Narodzenia to radosny czas dla większości ludzi. Same przygotowania, ozdabianie domu, wesoła krzątanina i ciche nucenie kolęd potrafi pozytywnie nastroić. Jednak nie wszyscy potrafią cieszyć się z codzienności a co dopiero z rzeczy, które przypominają o wielkiej stracie. W takiej sytuacji znalazł się Julian. Wydaje się, że jego ulubiony czas w roku tym razem nie będzie ani wesoły, ani wyjątkowy. Gdy chłopiec traci nadzieję na szczęśliwy czas, w jego życiu pojawia się rudowłosa, gadatliwa i uwielbiająca Święta Hedwig. Dziewczynka daje mu nadzieję na to, że jego rodzina jeszcze uwierzy w magiczną moc Bożego Narodzenia.

Wiemy już doskonale, że Maja Lunde porusza serca w pełnych emocji i niezwykle wartościowych książkach poważnie traktujących tematykę katastrof klimatycznych. Ale czy wiedzieliście o tym, jak pięknie potrafi pisać dla dzieci? Nigdy nie czytałam tak cudownej, ciepłej, wartościowej i jednocześnie łamiącej serce książki jak ta spod jej pióra. Tak na dobrą sprawę, mogę śmiało napisać, że Śnieżna siostra to najpiękniejsza historia świąteczna jaką miałam okazję poznać.

W opowieściach kierowanych przede wszystkim do młodszego czytelnika bardzo ważne jest przesłanie. Autorka poruszyła w Śnieżnej siostrze tak wiele istotnych, zaczynając od tych pozytywnych - opowiada o relacjach rodzinnych, sile przyjaźni i radości z życia. Konfrontuje je ze stratą najbliższych, poczuciem beznadziei i samotnością. To trudne tematy, do których bez względu na wiek odbiorców trzeba podejść w delikatny sposób. Jednak jeśli opowiada się o nich dzieciom, trzeba to zrobić z jeszcze większym wyczuciem. Maii Lunde doskonale się to udało. 



Nie mogę nie wspomnieć o tym, jak wielką rolę odegrała tu autorka ilustracji - Lisa Aisato - jej przepiękne rysunki możemy oglądać na każdej stronie książki. Dodają tej i tak już cudownej opowieści jeszcze więcej magii. One też przekazują emocje, pozwalają głębiej wczuć się w klimat historii i doskonale dopełniają treści. Poza tym są zwyczajnie zachwycające. Nie widziałam wcześniej innej tak pięknie wydanej książki dla dzieci.

Śnieżna siostra to prawdziwa perełka nie tylko dla dzieci, ale też dla ich rodziców i wszystkich tych, którzy kochają klimat Świąt i niezmiennie wierzą w Bożonarodzeniowy cud. Jestem przekonana, że każdy, bez względu na wiek i płeć, jeśli tylko weźmie tę książkę do ręki, to nigdy nie będzie chciał jej  z nich wypuścić. Ja przytulam ją do serca i odkładam na półkę. Poczeka do grudnia, wtedy sięgnę po nią jeszcze raz i tak każdego roku...


M.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Literackiemu.

W niemieckim domu - Annette Hess



Nie sądziłam, że opowiedzenie o tej książce przysporzy mi tyle trudu. Książka, o której chcę Wam opowiedzieć jest jedną z tych, na temat których trzeba samemu wyrobić sobie opinię. Nie chciałabym, żeby to jak ją przedstawię nakierowało kogokolwiek, albo zasugerowało w jaki sposób ją odebrać... Po prostu przeczytajcie, bo jest wyjątkowa i warto ją poznać.


Mieszkająca we Frankfurcie w 1963 roku Ewa nie wie, co działo się w Niemczech podczas II Wojny Światowej. Nie słyszała o Holocauście, a w jej rodzinnym domu nie mówi się o przeszłości. Dopiero kiedy zostaje wezwana na tłumaczkę w procesie przeciwko zbrodniarzom SS zaczyna poznawać historię swojego państwa. Najbliżsi odradzają jej udział w rozprawach, ale tłumaczka decyduje się podjąć ryzyko. Ta decyzja sprawia, że jej życie zupełnie się zmienia. 

Wiele jest książek, które opowiadają o wydarzeniach wojennych z perspektywy więźniów Auschwitz. Mamy do dyspozycji całą masę reportaży i wywiadów, ale ostatnio coraz częściej pojawiają się opowieści fikcyjne – większość nadal opowiadanych przez ofiary. Ale czy kiedykolwiek zastanawialiście się jak wydarzenia z II Wojny Światowej wpłynęły na Niemców? Dlaczego osoby, które przeżyły wojnę nie chcą o niej opowiadać i pragną jak najszybciej zapomnieć o tym co było? Kim są ludzie, którzy przyczynili się do tak wielkiej tragedii i czy słowa ja tylko wykonywałem rozkazy oraz osłanianie się patriotyzmem faktycznie można traktować jako usprawiedliwienie? Kiedy główna bohaterka przygląda się procesowi w jej głowie rodzi się mnóstwo pytań. Kobieta jest wstrząśnięta tym, czego się dowiaduje oraz tym, że jej rodzina nigdy nie podjęła tematu wydarzeń sprzed lat. Autorka niesamowicie realistycznie oddaje emocje Ewy, co sprawia, że wszystko co czuje, współodczuwa również czytelnik. 

Tym co wyróżnia W niemieckim domu jest możliwość uczestniczenia w życiu niemieckiej rodziny, spojrzenie na ich codzienność, przygotowania do świąt i to, jak to pozornie normalne życie kontrastuje z tragedią ludzi walczących na sali rozpraw. Mentalność Niemców żyjących w czasach powojennych oburza, ale też skłania do refleksji. Myślę, że każdy odbierze tę książkę inaczej i choćby z tego powodu warto po nią sięgnąć i przekonać się w którą strunę Waszej duszy uderzy. 

Przyznaję, moje zainteresowanie Holocaustem kończyło się wyłącznie na opowieściach przedstawionych ze strony Polaków i ofiar, dlatego ta opowieść była ciekawą odmianą i możliwością spojrzenia na sprawę z innej perspektywy. W niemieckim domu jest bardzo kontrowersyjną książką, jestem pewna, że wzbudzi wiele sprzecznych emocji wśród polskich czytelników. Nie jest łatwą historią, jak każda o podobnej tematyce, ale warto ją przeczytać. To wartościowa i uświadamiająca pozycja. I chociaż nie ma w niej brutalności, to wiele fragmentów po prostu mrozi krew w żyłach. 

W niemieckim domu to kawał świetnej historii przedstawionej z niezwykłą subtelnością i dbałością o każdy szczegół. Chylę czoła przed Annette Hess za tak delikatne i rzetelne podejście do tematu. Nie napiszę nic więcej, poza tym, że polecam ją Waszej uwadze z czystym sercem.


M.



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Literackiemu.

Pewna siebie dziewczyna - Katty Kay, Claire Shipman



Przyznaję, że mam problem z pewnością siebie. Zawsze miałam. Publiczne wystąpienia to dla mnie koszmar. W pewnym momencie życia stresowałam się nawet wyjściem do urzędu, czy wizytą u lekarza. Szczerze mówiąc nie wiedziałam jak z tym walczyć. Łatwo jest powiedzieć hej, przecież to nic strasznego, ale w głowie nastoletniej dziewczyny strach przed porażką potrafi urosnąć do rangi ogromnego problemu. Mówienie o pewności siebie i praca nad nią jest ważna zwłaszcza teraz, kiedy każda młoda osoba ma dostęp do Internetu, w którym coraz więcej jest osób pokazujących swoje idealne sylwetki, swoje wymarzone życia, piękne domy i eleganckie stroje. Kto z nas choć raz nie zamarzył o tym, by znaleźć się na miejscu takiej osoby? Wyidealizowana rzeczywistość może przytłaczać i odbierać tę pewność, niszczyć poczucie własnej wartości. Dlatego cieszę się, że książka Pewna siebie dziewczyna pojawiła się na naszym rynku wydawniczym a jednocześnie trochę żałuję, że sama nie miałam do niej dostępu jeszcze kilka lat temu.

Pewna siebie dziewczyna jest połączeniem poradnika, czegoś w rodzaju zeszytu ćwiczeń i krótkich komiksów przedstawiających historie nastolatek, które tak samo jak współczesne dziewczyny mierzą się z problemami dnia codziennego. Każdemu z tych problemów towarzyszą racjonalne i proste objaśnienia stanów emocjonalnych, reakcji naszego mózgu a w końcu sposoby jak sobie radzić w podobnych sytuacjach i jak poczuć się pewniej. Opcji jest wiele. Katty Kay i Claire Shipman motywują do działania i podejmowania kroków. Nawet jeśli mają one prowadzić do porażki. Wyjaśniają, że te też są dobre i potrzebne, bo uczą nas czegoś nowego. 

Książka została podzielona na 3 części, a każda część składa się z rozdziałów poświęconym kolejnym zagadnieniom mającym pomóc zrozumieć czym jest pewność siebie i jak nad nią pracować. Zaczyna się od wyjaśnienia podstawowych pojęć i stanów, po czym przechodzi do konkretnych tematów. I tak na przykład przepracowujemy ryzykowne sytuacje, klęski i relacje przyjacielskie. Przechodzimy przez rozdział poświęcony pewności siebie w świecie wirtualnym i chorobliwemu perfekcjonizmowi. To moja największa zmora. Zajmując się fotografią i przeglądając prace innych fotografów, nie sposób się do nich nie porównywać i nie wymagać od siebie coraz więcej. Przeczytałam ten rozdział z największą uwagą. I wiecie co, to naprawdę daje motywacyjnego kopa! Całość dopełniają zabawne grafiki, cytaty, quizy i ćwiczenia. Książka prezentuje się naprawdę ładnie. Będzie idealnym prezentem na Międzynarodowy Dzień Dziewczynki.

To niezwykle atrakcyjna pozycja, która powinna znaleźć się na półce każdej nastolatki. Ale nie tylko! Chociaż Pewna siebie dziewczyna skierowana jest raczej do młodszych czytelniczek, to każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Jestem przekonana, że nie raz, nawet w dorosłym życiu znaleźliście się w przynajmniej jednej z opisanych sytuacji. Może ten przyjemny poradnik, tak samo jak mnie, da Wam motywacyjnego kopa? :)


M.




Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Literackiemu.

E-BOOK: Ale z naszymi umarłymi - Jacek Dehnel


Mam taką zasadę przy wybieraniu książek do opisania ich na blogu, że czytam tylko jej opis na stronie księgarni. Nie chcę się zasugerować opiniami innych, albo nie uprzedzić do fabuły. Zdarza się, że nie wychodzi mi to na dobre. Tak też było przy Ale z naszymi umarłymi. Opis w żadnym stopniu nie zasygnalizował mi, że będzie tu mowa o zombie. Teraz kiedy już jestem po lekturze, to faktycznie, widzę sugestię, ale wcześniej nie miałam pojęcia po co sięgam.

Lubicie motyw Zombie? Jeśli tak, to Ale z naszymi umarłymi znajdziecie w księgarni internetowej virtualo.pl


Unikam kopiowania opisów ze strony wydawcy, księgarni albo przepisywania ich z okładek, ale tym razem zrobię wyjątek. Chciałabym, żebyście przeczytali dokładnie to co ja:

„Do Europy — tak, ale razem z naszymi umarłymi”, pisała Maria Janion. Ta myśl stała się punktem wyjścia powieści Jacka Dehnela, w której trochę śmieszno, trochę straszno, a na pewno bardzo aktualnie.

W pewnej krakowskiej kamienicy mieszka cały przekrój polskiego społeczeństwa. W tym Kuba i jego chłopak, Tomek. Kuba jest dziennikarzem. Wraz z ekipą telewizyjną trafia na cmentarz w Cikowicach pod Bochnią, skąd napływają informacje o napadach na groby i wykradzionych ciałach. Nie byłoby w tym może nic aż tak niezwykłego, gdyby nie jeden zagadkowy szczegół — nagrobne płyty zostały rozbite… od środka.

I wtedy zaczyna się prawdziwe literackie szaleństwo! Kolejny cud nad Wisłą? Próba mająca zjednoczyć naród? Polska w ferworze! Medialna gorączka, polityczne oskarżenia i społeczne nastroje, od paniki po euforię. Tymczasem sytuacja stopniowo wymyka się spod kontroli… Bo są na świecie rzeczy, o których nie śniło się czytelnikom.
Miało być trochę zabawnie, trochę strasznie, dla mnie było nieciekawie i nudno. Nie dlatego, że książka jest zła, ale po prostu okazała się nie trafiać w mój gust i zainteresowania. Założyłam, że to kryminał z medialno-polityczną aferą w roli głównej. Czuję się trochę oszukana przez opis. Spodziewałam się zupełnie innej treści, na pewno nie oczekiwałam zombiaków w żadnej formie. Muszę jednak przyznać, że Jacek Dehnel ma naprawdę ciekawy styl. Jest lekki jak na poruszane kwestie społeczne, momentami zabawny, a jego spostrzeżenia . To moje pierwsze spotkanie z autorem, mam wrażenie, że w innej tematyce mogłabym go polubić. Chętnie sprawdzę jeszcze jakąś książkę, jak tylko upewnię się, że nie będzie w niej nieumarłych. Powodem dla którego doczytałam książkę do końca, byli jej bohaterowie. To naprawdę fajnie wykreowany przekrój polskiego społeczeństwa. Z uwypuklonymi wadami i trochę schematyczny, ale w moim odczuciu ratujący fabułę. Jedno jest pewna, nasze społeczeństwo zdecydowanie może się w nich przejrzeć jak w krzywym zwierciadle. 

Nie wiem co więcej mogłabym napisać o Ale z naszymi umarłymi. Nie wiem czy ją polecać, tylko z powodu, że czuję, że to kawał całkiem dobrej literatury, czy odradzać, bo mnie nie porwało. Żałuję, że nie umiem docenić tej książki, ale nie zamierzam Was oszukiwać. 

Czuję, że autor chciał przekazać czytelnikom coś bardzo konkretnego, a ja tego nie wyłapałam. Wiecie, są książki, które na pierwszy rzut oka nie mają dostarczyć nam nic poza rozrywką, ale niektóre wydarzenia, czy postacie pojawiające się w fabule sprawiają, że zaczynamy widzieć w nich siebie albo podobne sytuacje życiowe. Zdarza się, że taka zwykła rozrywkowa książka zmienia nasze spojrzenie na pewne kwestie albo pozwala nam zrozumieć siebie/innych ludzi. I choćby nie taki był zamysł autora, albo gdyby chciał przekazać coś zupełnie innego, to nie wyłapanie tego jest w stu procentach ok, głównie dlatego, że to luźna książka, bez ważnych społecznie tematów. Zupełnie inaczej wygląda sprawa, kiedy doskonale wiesz, że trzymasz w rękach książkę, która jest ważna. I choćby opowiadała o zombiakach, to pod warstewką absurdalnego i przemielonego na wszystkie możliwe sposoby tematu, otrzymujemy tak wiele społecznie istotnych kwestii, tak wiele o Polakach, tak wiele o mediach, tak wiele o kościele i polityce, że nie można tego traktować na równi tymi rozrywkowymi książkami. Będę zupełnie szczera – ani kościół ani polityka nie leżą w grupie moich największych zainteresowań. Oczywiście, że znalazłam w książce mnóstwo trafnych tez, oczywiście, że dała mi do myślenia, oczywiście, że jest niezwykle aktualna. Jednak nadal jestem przekonana, że nie wyłapałam wszystkich ważnych kwestii, że nie do końca zrozumiałam co chciał przekazać Jacek Dehnel w Ale z naszymi umarłymi, że w momentach, w których zaczynałam się nudzić, to po prostu przestawałam myśleć o tym co czytam. Absolutnie nie chcę napisać, że to zła książka, bo wcale taka nie jest. Ja po prostu czuję, że nie powinnam jej oceniać, bo jej w jakimś stopniu nie zrozumiałam. 

A może po prostu wymyślam i ten przekaz był tak prosty, że faktycznie go wyłapałam i tak najzwyczajniej w świecie nie odnalazłam w Ale z naszymi umarłymi nic dla siebie? Nie będę się już nad tym zastanawiać i na pewno nie będę wracać do tej książki. Ale jeśli interesują Was i nie nudzą zombie, to myślę, że ta książka może się Wam spodobać.

Ebook Ale z naszymi umarłymi czeka na Was w księgarni internetowej virtualo.pl

M.



Dziewczynka z atramentu i gwiazd - Kiran Millwood Hargrave






W zeszłym roku w moje ręce trafiła Dziewczynka, która wypiła księżyc, absolutnie urzekająca historia dla dzieci i młodzieży, która w cudowny sposób pozwoliła mi oderwać się od codziennych wyborów czytelniczych. Nieczęsto zdarzało mi się sięgać po takie książki, ale przepadłam i obiecałam, że raz ja jakiś czas pozwolę sobie odpłynąć w podobny baśniowy świat. Tak właśnie się stało. Miałam ogromną przyjemność przeczytać opowieść o jeszcze jednej wyjątkowej dziewczynce. Dziewczynka z atramentu i gwiazd.

Wiele sekretów i mitów z przeszłości ciąży na tajemniczej wyspie Moya, miejscu, w którym przyszło żyć trzynastoletniej Isabelli. Mity wydają się bardzo dalekie od prawdy, zwłaszcza ten o walecznej Arincie, wyspie unoszącej się po powierzchni oceanu i ognistym demonie Yote, ale dziewczynka głęboko wierzy, że ma on w sobie choć odrobinę prawdy. To jej ulubiona historia. Isabella pasjonuje się kartografią, a jej wielkim marzeniem jest narysowanie mapy rodzinnej wyspy i poznanie jej tajemnic. Nie jest to jednak takie proste. Ale mówi się, że marzenia trzeba spełniać, a Isa dostała okazję do eksploracji i niebezpieczne zadanie, by ocalić wyspę Moya.

Uwielbiam przyglądać się mapkom wklejanym do książek. Podglądać nieznane mi, wykreowane przez autorów światy i za ich pomocą śledzić podróżujących bohaterów. Jednak nigdy wcześniej nie poświeciłam im więcej uwagi. Tym razem, wspólnie z Isą podróżowałam po wyspie Moya i przyglądałam się, jak tworzy jej mapę, krok po kroku poznając teren i odkrywając jego tajemnice. Nigdy wcześniej nie trafiłam na podobny motyw. To właśnie kartografia i jej wykorzystanie sprawia, że to wyjątkowa książka!

Muszę przyznać, że na początku bardzo przeszkadzała mi zbyt mała ilość informacji na temat wyspy Moya, która przecież jest jedną z najbardziej istotnych kwestii w książce. Szybko okazało się, że to zamierzone działanie, a odkrywanie tajemnic wyspy jest ściśle związane z rozwojem akcji. Ostatecznie biorę tajemniczość za ogromny plus - nadała powieści niezapomnianego klimatu. Chociaż jestem zdania, że rozwój wydarzeń i akcja wypadają świetnie i są absolutnie wciągające to, zauważyłam też mniej ciekawe momenty, zwyczajnie nudne, albo  aż nazbyt oczywiste.  Trochę mi ich żal. Jestem pewna, że można było wykorzystać potencjał tej historii jeszcze lepiej, jeszcze więcej z niej wyciągnąć. Jednak ciągle z tyłu głowy mam to, że książka jest debiutem Kiran Millwood Hargrave, a jej głównym targetem - młodzież. Poza tym cała ta magia zawarta w książce oczarowała mnie do tego stopnia, że po prostu nie chcę pamiętać o jej słabszych momentach. A w końcu mam wrażenie, że w Dziewczynce z atramentu i gwiazd liczy się przede wszystkim magia oraz ilość dobra, którą daje czytelnikowi. Poza motywem podróży i przygody opowiada o sile przyjaźni, o odwadze i determinacji w dążeniu do realizacji marzeń. Jestem pewna, że postawa Isabelli może okazać się inspiracją i wzorem dla młodszych odbiorców.

Dodajmy do tego wciągającą fabułę, szczyptę magii i tajemniczości, dodajmy pełną akcji i twistów fabularnych przygodę - otrzymamy książkę idealną dla czytelnika w każdym wieku. To pięknie napisana opowieść. Gwarantuje świetną zabawę i ma naprawdę wiele do zaoferowania. Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na przepiękne wydanie Dziewczynki z atramentu i gwiazd. Każda strona ozdobiona została fragmentami map i charakterystycznymi dla nich symbolami. Można pomyśleć, że oprawa graficzna to tylko miły dla oka szczegół, ale tu pasuje idealnie, świetnie łączy się z treścią. Jest wisienką na torcie. 

Chciałabym, żeby moje dzieci czytały właśnie takie historie. Polecam Dziewczynkę z atramentu i gwiazd zarówno młodszym, jak i starszym głodnym magicznych przygód czytelnikom każdej płci!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Literackiemu.

Tajemna mowa drzew - Erwin Thoma



Fascynują mnie drzewa. Uwielbiam słychać ich szumu w wietrzną pogodę i chować się pod ich cieniem w upalne dni. Kocham spacery po lesie, nic nie uspokaja mnie bardziej niż kilka chwil w towarzystwie drzew. Uwielbiam wykorzystanie drewna w architekturze i przy produkcji mebli. Kocham zapach drewnianych desek. Z chęcią zamieszkałabym w drewnianym domku, gdybym tylko miała taką możliwość. Czytając Tajemną mowę drzew, poczułam jeszcze większy podziw do tych potężnych roślin. Ta książka rozbudza jeszcze większe uznanie wobec drzew, potęguje podziw i sprawia, że czytelnik zdaje sobie sprawę  jak cudownym i jak istotnym skarbem jest drewno.




Tajemna mowa drzew jest opowieścią autora o jego dorastaniu w miłości i w zgodzie z naturą. Historia rozpoczyna się już w dzieciństwie, kiedy jako mały chłopiec przeżywał leśne przygody i trwa do tej pory, kiedy już jako dorosły mężczyzna zupełnie świadomie zajmuje się drzewami i przetwarzaniem ich. Erwin Thoma dzieli się wynikami badań, i eksperymentów a w końcu dociera do jednego ze swoich największych dzieł - domów z drewna księżycowego HOLZ100, wyjaśnia też tajemnicę tego rodzaju drewna.

Warto wyguglować nazwisko Erwina Thoma, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych austriackich leśników i architektów, który w swoich projektach wykorzystuje drewno. Przejrzyjcie projekty domów, które tworzy, poczytajcie o tej fascynującej osobie. Jeśli mnie nie uda się przekonać Was do lektury Tajemnej nowy drzew, to jego ciekawa postać z pewnością to zrobi! :)


W życiu człowieka, który obejmuje drzewo, całuje ziemie i codziennie się uśmiecha, więcej jest zaufania, miłości i wdzięczności. A mniej strachu, samotności i chorób.







Autor jest w bliskiej relacji z drzewami. Podziwia je, darzy szacunkiem, opowiada o nich w bardzo emocjonalny sposób. Czytanie tej książki jest przeżyciem niemal intymnym. Erwin Thoma zawstydził mnie swoją pasją do natury. Jestem oczarowana jego wrażliwością na zachowania drzew, ogromniej podoba mi się sposób w jaki opowiada o przetwórstwie drewna. Choć pojawiły się momenty, w których miałam wrażenie, że zbyt dużą uwagę skupia na swojej firmie - rozumiem, że odniósł ogromny sukces i znaczna część jego wiedzy opiera się na działalności, którą się zajmuje, ale bardzo nie chciałam, żeby ta książka w pewnym momencie stała się czymś w rodzaju reklamy. Na szczęście tak się nie stało!

Książka odkrywa przed czytelnikami tajemnice leśnego ekosystemu. Opisuje procesy zachodzące w drzewach, ich sposoby komunikacji między sobą oraz z innymi organizmami żywymi. To tylko kilka przykładów, informacji w książce jest mnóstwo. Wiele z tematów poruszanych przez autora było dla mnie kompletnie nowych i z czystą przyjemnością poznawałam kolejne tajemnice drzew. 

W Tajemnej mowie drzew dużo mówi się o wpływie drzew na nasze zdrowie. Autor popiera te informacje wierzeniami ludowymi i historiami z życia jego rodziny. Drzewa są nam potrzebne nie tylko do produkcji tlenu, ale również do wielu innych aspektów życia. Powinniśmy okazywać im więcej szacunku i poświęcać więcej uwagi temu, by je chronić.

Ostatnia część książki jest częścią najbardziej informacyjną. Została poświęcona opisom różnych gatunków, ich wpływom na nasze zdrowie i możliwościom wykorzystania drewna. Zdobią i dopełniają je piękne ryciny obrazujące poszczególne gatunki. 


Tak często bywa, że nie zauważamy drobnych rzeczy i istot, które, w pobliżu, służą nam cicho i wiernie. Zdarza się to niekiedy również w odniesieniu do kochanych przez nas ludzi. Nie inaczej jest w przypadku drzew.
Ale drewno ich potężnych pni ogrzewa nas i otacza opieką, a ich korzenie wrastają głęboko w ludzkie serca.



Tajemna mowa drzew jest książką niezwykłą. Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. Nie spodziewałam się, że będzie tak emocjonalna, pełna pasji i miłości do natury. To była cudowna, lektura i jedna z przyjemniejszych książek popularnonaukowych jakie miałam okazję czytać. Pochłonęłam ją w dwa dni... A kiedy tylko skończyłam czytać, wybrałam się na spacer po lesie i z jeszcze większą pasją przyglądałam się naszym braciom drzewom. Gorąco polecam, warto ją poznać. 

M.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Błękit - Maja Lunde



O Mai Lunde zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy na rynek weszła jej pierwsza książka - Historia Pszczół. Zdobyła mnóstwo pozytywnych recenzji, jej forma i przekaz zachwyciły czytelników. Mimo, że mam ten tytuł na półce, to wciąż po niego nie sięgnęłam. Dlatego ogromnie ucieszyłam się z możliwości przedpremierowego przeczytania Błękitu - w końcu mogłam przekonać się o geniuszu Lunde!


Błękit jest zbiorem dwóch, przeplatających się ze sobą opowieści z teraźniejszości i przyszłości. W 2017 roku towarzyszy nam siedemdziesięcioletnia Signe. Kobieta wraca w rodzinne strony, gdzie jako nastolatka walczyła o ocalenie wodospadów Dwie Siostry. Po wodospadach nie ma już śladu, za to pojawiają się wspomnienia sprzed lat... W przyszłości (2041 rok) śledzimy losy Davida i jego córki Lou. Uciekają z Francji przed powodowanymi suszą pożarami, w wyniku których spłonął ich dom. Udają się do obozu dla uchodźców gdzie mają spotkać żonę Davida i ich maleńkiego synka. Sytuacja w Europie staje się coraz bardziej niebezpieczna - susza, poza pożarami, niesie liczne konflikty i wojny. Wtedy David odnajduje żaglówkę, a wraz z nią pojawia się iskierka nadziei. 

Jak często zastanawiamy się nad ilością wody pozostałą na Ziemi? Wydaje mi się, że wciąż za mało. Nawet mimo wielu kampanii i coraz częstszego poruszania tematu ekologicznego stylu życia. Na co dzień nie musimy martwić się o dostęp do wody. Myjemy się w niej, pijemy ją, przyrządzamy w niej posiłki, korzystamy z niej przy sprzątaniu. Tak naprawdę woda towarzyszy nam na każdym kroku i nie wyobrażamy sobie, że miałoby jej zabraknąć, prawda? Do czasu... Wizja przyszłości przedstawiona przez Maję Lunde jest przerażająca, tym bardziej, że owa przyszłość oddalona jest o niewiele ponad 20 lat. 


Błękit wywarł na mnie ogromne wrażenie. W znacznie większym stopniu przez przekaz, który za sobą niesie, niż pod względem fabularnym. Nie wszystko mi zagrało. Nie zauważyłam wspominanego kilkukrotnie konfliktu pokoleń. Niemal przysypiałam podczas opisów zabaw ojca z córką... Nie do końca spodobało mi się zakończenie, które w pewnym momencie stało się aż nazbyt jasne. Jednak sama kwestia wody i problemów z jakimi możemy się spotkać kiedy jej zabraknie mocno do mnie trafiła. Mam wrażenie, że w naszym społeczeństwie wciąż istnieje przeświadczenie, że skoro coś nie dotyczy nas bezpośrednio, to nie jest problemem. A jednak ilość wody pozostała na Ziemi dotyczy nas wszystkich w równym stopniu. I zdecydowanie stanowi problem. 

Na oddzielny akapit zasługuje również warstwa psychologiczna książki. Ogromnie podobają mi się kreacje postaci. Może nie każdy z głównych bohaterów jest sympatyczny (były momenty w których nie mogłam znieść ani Davida ani jego córki), ale nauczyłam się już doceniać także te negatywnie nacechowane postaci. Nie sympatia jest najważniejsza, a sposób w jaki bohaterowie dopasowują się do wydarzeń, jak wpływają one na ich zachowania i postępowanie. Myślę, że Lunde trafiła w punkt. Co prawda nie wszystkie decyzje były dla mnie zrozumiałe, nie zgodziłabym się z każdym wyborem bohaterów, jednak próbując je podważać warto pamiętać, z jaką katastrofą przyszło się zmierzać bohaterom i wyobrazić sobie jak mogła ona wpłynąć na ich psychikę. Uważam, że to spaczenie zostało świetnie uchwycone. 


Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat Historii Pszczół Mai Lunde, przez ich pryzmat podeszłam do Błękitu, drugiego tomu w serii Kwartetu Klimatycznego. Spodziewałam się wiele i przyznam, ze jestem zadowolona. To bardzo ważna książka, a przy tym naprawdę dobrze się ją czyta. Błękit otwiera oczy i zmusza do zastanowienia się nad własnymi działaniami. Polecam Wam z czystym sumieniem. Warto poznawać takie powieści.



M.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Gorączka - Mary Beth Keane



Od lat określana jako Tyfusowa Mary. Mary Mallon, pierwsza osoba zdiagnozowana jako nosicielka tyfusa, u której nie występują objawy choroby. Przez lata uważana za najniebezpieczniejszą kobietę Ameryki. Jej historia widziana oczami Mary Beth Keane intryguje, trzyma w napięciu i wzbudza wiele emocji...

Mary Malon, irlandzka imigrantka, jedna z najbardziej rozchwytywanych kucharek bogaczy w Nowym Jorku. Spełnia swoje marzenia o utrzymywaniu się z pasji. Nowe Jork okazuje się być idealnym dla niej miejscem. Znajduje miłość, nieustannie zachwyca pracodawców swoimi daniami. Czuje się spełniona i szczęśliwa. Do czasu kiedy członkowie rodzin dla których pracuje zaczynają chorować na gorączkę... Policja łączy zachorowania z pojawieniem się Mary w ich domach. Kobieta zostaje aresztowana, a ostatecznie bezpodstawnie, według niej, odizolowana i wywieziona na wyspę, do ośrodka chorób zakaźnych. Jej życie wywraca się do góry nogami...

Gorączka jest opartą na faktach historią Mary Mallon. Książką pełną suchych faktów z życia Mary, świetnie ogranych i ubranych w ciekawą i wciągającą fabułę. Autorka zadbała o każdy szczegół. Umieściła w powieści mnóstwo informacji i ciekawostek medycznych, bez których książka straciłaby na realizmie. Zadbała o to, by obraz Nowego Jorku z początku XX wieku - brudnego, cuchnącego, wzbudzającego odrazę - stanowił mocne tło powieści i tworzył jeszcze bardziej ponury, obślizgły klimat idealnie odpowiadający atmosferze tamtych czasów i potęgujący przejmujący, ponury nastrój powieści. 

Mary Beth Keane dała drugie życie Mary Mallon. Mamy okazję poznać kobietę, która podąża za marzeniami - uwielbia gotować i robi wszystko, by pasja stała się także sposobem na życie. Kobietę która kocha, tęskni i cierpi z powodu przymusowej rozłąki ze swoją drugą połówką. W końcu kobietę, która chce żyć jak każdy inny, a prawo do normalnego życia zostało jej w pewnym stopniu odebrane. Dzięki Gorączce Mary, postrzegana jako najniebezpieczniejsza kobieta Ameryki, niosąca za sobą śmierć, stała się bardziej ludzka, bardziej przystępna. Z drugiej zaś strony widzimy postać egoistyczną, upartą, niezmiennie wierzącą w to, że wszystko co dzieje się wokół jest koszmarną pomyłką. Kobietę, która mimo wielu diagnoz i argumentów przekonujących o zagrożeniu, jakie stanowi dla społeczeństwa, wierzy, że jest zdrowa i za nic bierze sobie ostrzeżenia i restrykcje. Mary Mallon nie jest bohaterką, która ma wzbudzać sympatię. To postać kontrowersyjna, wywołująca skrajne emocje - taka pozostanie już na zawsze. Jednak  jej historia widziana oczami Mary Beth Keane sprawia, że decyzje, które podjęła mają szansę zostać zrozumiane. To świeże spojrzenia na sprawę sprzed wielu lat. Bardzo udane moim zdaniem i godne Waszej uwagi.

Nadal nie jestem pewna jak oceniać postępowanie Mary. Jest ono moralnie dwuznaczne. Jestem już kilka dni po lekturze, a ciągle zastanawiam się kim tak naprawdę była? Przeczytałam sporo artykułów - nigdy wcześniej tego nie robiłam, ale chciałam porównać to, o czym pisze Keane, z oficjalnymi informacjami na temat bohaterki książki. Moją ciekawość mogłaby zaspokoić wyłącznie Mary - to już zupełnie niemożliwe. Jednak gdyby nie Gorączka ta ciekawość prawdopodobnie nigdy by się nie pojawiła. Historia poruszyła mnie do tego stopnia, że chciałabym wiedzieć więcej... Zatem kim była Tyfusowa Mary? Ofiarą czy morderczynią? Odpowiedzi na oba pytania możecie szukać w Gorączce Mary Beth Keane.




Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.


E-BOOK: Emigrantki - Janice Y.K. Lee

Nie przesadzę, jeśli napiszę, że właśnie przeczytałam jedną z najpiękniejszych książek dla kobiet w całym moim życiu. Niesamowita historia, niesamowite bohaterki. Szkoda tylko, że to co dobre, tak szybko się kończy.


Emigrantki to poruszająca literatura kobieca na najwyższym poziomie. Nie czekajcie zbyt długo z decyzją, tylko skorzystajcie z promocji na ebooka w księgarni vitrualo.pl



Mercy ukończyła dobre studia i wyemigrowała z Ameryki w poszukiwaniu pracy. Chociaż bardzo się stara, nie jest w stanie się ustatkować. Nieustannie i bezskutecznie szuka pomysłu na siebie. Margaret przyjechała do Hongkongu za mężem. Spełnia się w roli matki trójki dzieci. Wiedzie ustabilizowane, pozornie szczęśliwe życie. Do czasu niefortunnego wyjazdu na rodzinne wakacje. Ta wyprawa zmienia absolutnie wszystko... Hilary może pozwolić sobie na wiele. Cudowny dom, służące, najlepsze ubrania... Jest jednak coś, czego nie może kupić, a co bardzo chciałaby mieć - dziecko. Nieprzerwane starania, brak rezultatów i ciągła frustracja powoli niszczą jej małżeństwo.
Trzy zupełnie różne kobiety. Trzy Amerykanki, które los sprowadził do Hongkongu. Ich historie łączą się w jedną za sprawą pewnej tragedii...

Coraz rzadziej trafiam na książki, w których narracja prowadzona jest trzecioosobowo. Przyznam szczerze, że na początku Emigrantek ciężko było mi się do niej przyzwyczaić. Miałam też obawy, czy spojrzenie na życie kobiet z boku (a nie ich własnymi oczami), pozwoli mi wczuć się w emocje które im towarzyszą. Bardzo szybko okazało się, że nie ma się czym przejmować. Przez książkę się płynie, a trzecioosobowa narracja przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Muszę tu wspomnieć o Dorocie Malinie, tłumaczce, której należy się ogromne uznanie za przepiękny przekład. Jestem zakochana w każdym słowie. Nigdy bym nie pomyślała, że zafascynuje mnie opis tak prozaicznych czynności jak przygotowywanie i jedzenie sałatki. Pojawił się na samym początku książki, już wtedy byłam spokojna. Wtedy przestałam się martwić trzecioosobową narracją, wiedziałam, że będzie dobrze. A emocje? Emocje są odczuwalne, absolutnie nie zanikły. Mam wręcz wrażenie, że było ich więcej niż zazwyczaj. Może to przez temat poruszany w książce, a może przez bohaterki, które stały się tak bliskie memu sercu...



Wykreowane przez Janice Y.K. Lee kobiety są pełnokrwiste, naturalne i niezmiernie realistyczne. Nie prowadzą idealnego życia, a to, co przeżywają mogłoby przydarzyć się każdej z nas. Kobiety w Emigrantkach wzbudzają sympatię i empatię. Ich postawa sprawia, że czytelnik odczuwa wszystkie towarzyszące bohaterkom emocje tak, jakby dotyczyły bardzo bliskiej mu osoby. Postacie stanowią bardzo mocny filar całej powieści. Fanom literackich podróży z pewnością spodoba się też podróż  do Azji. Dzięki ciekawie rozbudowanemu tłu historii czytelnik ma możliwość poznania obyczajów przeróżnych narodowości, które skupiły się w multikulturowej społeczności wyższych sfer w Hongkongu. 

Emigrantki to książka o kobietach - matkach, żonach i przyjaciółkach, kobietach mierzących się z przeciwnościami losu, samotnością i tęsknotą za ojczyzną. Kobietach, które wyemigrowały do zupełnie obcego kraju, z różnych powodów, a skoro już się tam znalazły, zapragnęły ułożyć sobie życie na nowo. Nie jest to proste. Los nieustannie rzuca im kłody pod nogi. Emigrantki są kolejnym przykładem na to, że w kobietach drzemie niesamowita siła. I chociaż nie przechwalamy się nią i  powszechnie uznawane jesteśmy za tą słabszą płeć, to w kryzysowych momentach jesteśmy w stanie poradzić sobie z najgorszym. Kochamy bezwarunkowo i potrafimy wybaczać.

Poruszająca, skłaniająca do refleksji, mądra i uzależniająca. To książka, którą powinna przeczytać każda kobieta. Czy trzeba pisać coś więcej? Polecam całym sercem.

Pamiętajcie, że ten niesamowity ebook jest dostępny w świetnej promocji na virtualo.pl





Amerykańska sielanka - Philip Roth

Oto obraz z pozoru sielskiego amerykańskiego życia przełamany szaleństwem i nieobliczalnością.
\

Szwed to swego czasu popularny sportowiec i niekwestionowany przystojniak, jego żoną jest była miss stanu New Jersey. Mieszkają w uroczej wiosce Old Rimrock. Mężczyzna zajmuje się odziedziczoną po ojcu fabryką rękawiczek. Tworzą rodzinę jak z obrazka. American dream przestaje być sielski, kiedy to ukochana córka Szweda z grzecznej i kochającej dziewczynki staje się zdolną do najgorszych czynów buntującą się nastolatką.

Książka porusza wiele kwestii ważnych lub tych mniej. Spośród nich wyłania się najwyraźniej zarysowany problem przemian w społeczeństwie i ludzkiej naturze. Równie ważne dla autora wydaje się być przedstawienie relacji na poziomie ojciec - córka. Ta między Szwedem a Merry jest wielowarstwowa i bardzo skrajna. Roth skupia się również na rozważaniach na temat wychowania i wpływu otoczenia na to, kim stanie się dziecko kiedy dorośnie. Osadzenie akcji w czasie i miejscu nie jest przypadkiem, odgrywa bowiem własną rolę w całej historii.

Powieść Rotha jest wymagająca, a doczytanie jej do końca to nie lada wyzwanie i prawdziwy wyczyn dla kogoś, kto na co dzień sięga po lekkie czytadła. Wielokrotnie złożone zdania, rozległe przemyślenia i minimalna jedynie dodają książce ciężaru. Historia ciągnie się w nieskończoność, wątek polityczny szybko staje się męczący, a fragmenty traktujące o fabryce rękawiczek niemal usypiają. Lektura wymaga pełnego skupienia i poświęcenia, a nawet to nie może zapewnić wyłapania wszystkiego, co autor chciał przekazać. Niemniej jednak nie można odmówić mu niebywałego talentu, a Amerykańskiej sielance intrygującego i wciągającego charakteru.

Amerykańska sielanka idealnie wpasowała się w moje postanowienie, by czytać więcej dobrych książek. Dobrych w przeświadczeniu osób, które na literaturze się znają najlepiej. Nagroda Pulitzera to doskonała rekomendacja, ale czy jest ona równoznaczna z uwielbieniem tytułu przez zwykłego Kowalskiego? O tym musicie przekonać się sami. Ja mam bardzo mieszane odczucia względem tej powieści, ale mimo to cieszę się, że ją poznałam. 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Literackiemu.

Etykiety

.kobiece .podsumowanie A.J. Finn Abbi Glines Adam Christopher Adam Kay Adrian Bednarek Agata Czykierda - Grabowska Agata Przybyłek Agnieszka Lis Alek Rogoziński Alex Marwood Alex Michaelides Alice Clayton Alice Feeney Alison Noel Andrew Mayne Aneta Jadowska Anna Bellon Anna Ekberg Anna Ficner-Ogonowska Anna Kańtoch Anna McPartlin Anna Niedbał Anna Todd Artur Chmielewski Bartosz Szczygielski Belinda Bauer Bonnie Kistler Bonnie Smith Whitehouse Brittainy C. Cherry Brittainy C.Cherry Brodi Ashton C.L. Tylor Camilla Läckberg Cara Hunter Caroline Kepnes Carolyn Egan Carolyne Faulkner Charlaine Harris Chloe Esposito Chris McGeorge Christine Feret-Fleury Claire King Colleen Hoover Corinne Sweet Cynthia D'Aprix Sweeney Cynthia Hand Dani Rabaiotti Daniel Nyari Dolores Redondo Elaine DePricne Elisa Albert Emma Farrarons Erica Spindler Erin Hunter Erwin Thoma Eva Pohler Fiona Barton Francis Duncan Fuminori Nakamura Gabriela Gargaś Gilly Macmillan Girl Online Glenda Millard Gwenda Bond Helen Russell Holly Ringland J. Sterling J.P. Monninger JP Delaney Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Janice Y.K. Lee Jem Lester Jenna Evans Welch Jennifer L. Armentrout Jennifer L.Armentrout Jenny Han Jessica Khoury Jill McGrow Joanna Szarańska Jodi Meadows Joe Sugg John Corey Whaley Jojo Moyes Jolene Hart Jonh Anderws Jorge Cham & Daniel Whiteson Josh Malerman K.A Tucker Karen Dionne Karolina Wilczyńska Katarzyna Michalak Katarzyna Misiołek Kate Atkinson Katherine Webb Kayhryn Croft Keith Stuart Kelly Barnhill Kendall Ryan Kim Hlden Kim Holden Kimberly McCreight Kiran Millwood Hargrave Layla Wheldon Leisa Rayven Liebster Blog Award Linda Geddes Linia serc Lisa De Jong Lisa Hågensen Lorena Franco Louise Jensen Louise O'Neill Lucy Vine Mads Peder Nordbo Maeve Haran Magda Stachula Magdalena Witkiewicz Maggie Stiefvater Maja Lunde Marcin Wójcik Marie Benedict Markus Zusak Marta Guzowska Mary Beth Keane Maybe Someday Megan Miranda Meik Wiking Mia Sheridan Michaela DePrince Michał Gaszyński Michele Campbell Michelle Falkoff Michelle Frances Miranda Kenneally Natalia Sońska Natasza Socha Neil Gaiman Neil deGrasse Tyson Nicholas Sparks Nick Caruso Nicolas Sparks Paola Capriolo Paul Grossman Paula Hawkins Paulo Coelho Peternelle van Arsdale Philip Roth Piotr Wilkowiecki R.J.Palacio Rainbow Rowell Regina Brett Remigiusz Mróz Renata Chaczko S. R. Masters Sally Thorne Sandra Orzelska Sarah J. Maas Sarah Vaughan Saroo Brierley Shaun Bythell Stephanie Perkins Stuart Turton Susan Dennard Susan Mallery Sylwia Trojanowska Tammara Webber Tana French Tarryn Fisher Terry Brooks Tony Trixi Von Bulow Ule Hansen Valérie Tasso Wojciech Czusz Yann Martel Zbigniew Zborowski Zoe Sugg dr Richard Shepherd rebecca Donovan
Copyright © Maw reads