Nie potrafię wyjaśnić dlaczego,
ale kiedy sięgałam po Nasz dom płonie, byłam absolutnie przekonana, że będę
czytała książkę w klimacie Kwiatów na poddaszu. Prawdopodobnie
pomieszałam ją z inną zapowiedzią przewijającą się gdzieś w Internecie. Ale nie
porównanie do Kwiatów… sprawiło, że zapragnęłam przeczytać tę powieść, a jej
ciekawy opis i, nie będę Was oszukiwać, przyciągnęła mnie ta piękna orzeźwiająca
okładka! Ta pokusa była warta spędzonego przy lekturze czasu.