E-BOOK: Nieodgadniona - Remigiusz Mróz


Podjęłam bardzo świadomą decyzję, żeby przeczytać drugi tom Nieodnalezionej i skonfrontować moje wrażenia po lekturze z tym, co napisałam rok temu. Wystarczyło 100 ebookowych stron, żebym przekonała się jaki błąd popełniłam i jak naiwna okazałam się mając nadzieję i szczerze wierząc, że otrzymam logiczne wyjaśnienie tego co przeczytałam w pierwszym tomie… 

Jeśli macie ochotę poznać książkę o której piszę, to Nieodgadniona czeka na Was w księgarni internetowej virtualo.pl 


Damian Werner próbuje odnaleźć się w życiu po wstrząsających wydarzeniach sprzed roku i w końcu pogodzić się z zaginięciem jego ukochanej Ewy. Ale przed mim jeszcze wiele wyzwań. Kiedy w nowo kupionym mieszkaniu znajduje kasetę wideo nagraną przez Ewę, a w jego drzwiach staje roztrzęsiona Kasandra oskarżając go o porwanie jej ukochanego syna, Wern nie waha się ani sekundy i postanawia pomóc Kasandrze i jeszcze raz zawalczyć o odnalezienie narzeczonej. 

Tym razem Wern, w towarzystwie Joli Klizy biega po Opolu w poszukiwaniu tropów mogących skierować go do miejsca ukrycia pozostałych kaset z ciągiem dalszym historii nagranej przez Ewę. Wierzy, że narzeczona zostawiła mu zaszyfrowaną wiadomość, a rozwiązanie zagadki doprowadzi go do miejsca jej pobytu. Tak oto, po raz kolejny mamy okazję śledzić losy jednej z najbardziej kluchowatych i naiwnych postaci męskich o jakiej kiedykolwiek czytałam. Razem z nim odkrywamy kolejne tajemnice i jesteśmy świadkami coraz to nowych rozczarowań. W tym samym czasie podążamy śladami Kasandry, która w końcu trafia tam gdzie jej miejsce, ale nie na długo. Jej przebiegłość nie zna granic, szybko wchodzi w korzystny wyłącznie dla niej układ, motywując swoje działania troską o syna. 

Nieodgadniona to dalszy ciąg nielogicznych i naciąganych wydarzeń przy lekturze których co chwilę miałam ochotę pacnąć się w głowę. Nie ma sensu szukać wyjaśnień sytuacji mających miejsce na katach książki, nie ma po co nad czymkolwiek się zastanawiać. Wszystkie domysły i tak okażą się nic nie warte, bo rozwiązania które finalnie otrzymamy wezmą się zupełnie znikąd, a za chwilę i tak okaże się, że można je wrzucić do śmietnika gdyż pojawią się nowe, tym razem prawdziwsze... Nadal nie udało mi się odnaleźć wątku psychologicznego w thrillerze psychologicznym. To, że ofiara pomocy fizycznej od czasu do czasu wspomina o tym, że była ofiarą i w swoich myślach usprawiedliwia poczynania tym właśnie, nie jest w żadnej mierze wątkiem psychologicznym. Liczyłabym na głębsze przemyślenia, fragmenty, które pozwolą na bliższe poznanie postaci i dadzą możliwość zrozumienia ich motywacji. Tego zabrakło. Postaci nadal są płaskie i bezpłciowe. Jednago nie mogę odebrać tej książce – to się po prostu lekko czyta. Remigiusz Mróz doskonale wie, jak sprawić, żeby powieść była łatwa w odbiorze i jak skłonić czytelnika od kontynuowania lektury. Gwarantują to cliffhangery na końcu każdego rozdziału, ciągłe zwroty akcji, duża ilość wątpliwej jakości dialogów, niepohamowane tempo rozwoju wydarzeń. Ot, składowe porywającej książki. Nie jestem jednak pewna, czy one wystarczą, kiedy w grę wchodzi tak kiepska, naciągana fabuła. 

Nieczęsto zdarza mi się zapisywać wrażenia z lektury w momencie, kiedy czytam. Chyba, że wydarzy się coś naprawdę ważnego, coś co koniecznie muszę zapamiętać, albo wpadnie do głowy myśl, którą chciałabym zawrzeć w tekście. Odniosłam wrażenie, że jedynym słusznym sposobem na czytanie Nieodgadnionej jest zapisywanie sobie wszystkich istotniejszych wydarzeń i przemyśleń, bo w natłoku coraz to nowych sprzecznych informacji, wszystkie poprzednie stają się mniej ważne i łatwo o nich zapomnieć. Ale autor pamięta i wyciąga je w najmniej spodziewanych momentach. Problem polega na tym, że aby sprawdzić czy kontekst, w którym się pojawiają ma sens i czy łączy się w logiczną całość, trzeba wertować książkę w ich poszukiwaniu. Przyznaję, że nie raz pogubiłam się w fabule. Zawiniły wprowadzane co chwila nowe wątki i wersje wydarzeń, prowadzące donikąd tropy, odwoływania ich, przedstawianie kolejnych i za chwilę powracania do poprzednich. Po co? Wprowadzanie w błąd w taki sposób ociera się o absurd i mnie ani trochę nie bawi. 

Wygląda na to, że tylko bohaterom książki jest dane cokolwiek wywnioskować z sytuacji w której się znajdują, ja z pewnością nie byłam w stanie tego zrobić i z każdym kolejnym zwrotem akcji czułam się jak ostatni głupek nie wiedząc o co chodzi... Wiem za to na pewno, że dostaliśmy więcej nowych wątków, dla których brak odpowiedzi. Mamy zatem 4 wersje wydarzeń i jestem zdania, że ani jedna z nich nie jest wiarygodna. W domyśle pojawiła się też 5 opcja - przypuszczam, że zapasowa, gdyby jednak autor miał życzenie wrócić do serii z Damianem Wernerem. Dostaliśmy już nagrania głosowe na pendrivach, były nagrania na kasetach wideo, były też notatniki i szperanie w komputerach. Co jeszcze nas czeka? Nie wiem czy chcę wiedzieć.

Byłam przekonana, że ta książka pojawi się prędzej czy później. Jednak wszyscy zamieszani zgodnie twierdzą, że drugi tom Nieodnalezionej nie był planowany. W takim razie tym bardziej nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego ktokolwiek zgodził się na wydanie książki bez żadnego logicznego wyjaśnienia jej fabuły. Dziwię się jeszcze bardziej, po lekturze Nieodgadnionej, kiedy teoretycznie poznałam wyjaśnienie wszystkich wątpliwości i jestem absolutnie przekonana, że nikt nie byłby w stanie dojść do tego, co wymyślił autor w kontynuacji. Nie pojawił się żaden trop wskazujący na wydarzenia o których przeczytałam. To prostu kolejna nietrzymająca się kupy historyjka, której ja zwyczajnie nie daję wiary. Nie wiem dlaczego Remigiusz Mróz, dostając szansę na wytłumaczenie tak wielu wątpliwości powstałych po Nieodnalezionej w ogóle nie skorzystał z okazji, a postanowił jeszcze bardziej namieszać w całej tej marnej historii. 

Do książek Mroza nie trzeba nikogo przekonywać i ja z pewnością nie zamierzam tego robić. Uważam, że ta historia jest okrutnie słaba, ale jeśli macie życzenie przeczytać coś, co wchodzi łatwo i nie zmusza mózgu do jakiejkolwiek pracy, to prawdopodobnie chcecie Nieodgadnionej


Dlatego zostawiam Wam namiary na e-booka Nieodgadniona, którego znajdziecie w księgarni internetowej virtualo.pl w promocyjnej cenie. 


M. 




Tu pojawia się dużo spojlerów, więc nie czytaj dalej, jeśli nie chcesz popsuć sobie lektury. 


Postanowiłam odnieść się do zestawu pytań bez odpowiedzi, który zostawiłam pod wpisem z opinią na temat Nieodnalezionej



Nie sądzę, by Kasandra była w stanie zaplanować swoją intrygę z tak dużym wyprzedzeniem. To zupełnie nie ma logicznego poparcia. Po pierwsze - skąd mogła mieć pewność, że Warner i Blitz zdecydują się na zatrudnienie detektywa, a po drugie - jak mogła przypuszczać, że wybiorą akurat jej firmę - tą znajdującą się na drugim końcu Polski? Poza tym, na początku kobieta zupełnie nie była zainteresowana sprawą Warnera, dopiero później przejęła ją od zwolnionej pracownicy. W końcu biorąc pod uwagę sytuację w jakiej się znajdowała, jej intryga była naprawdę kiepska... 

Jedyne wyjaśnienie jakie dostaliśmy odnośnie wyboru firmy detektywistycznej Kasandry, to nakierowane reklamy, które miały doprowadzić Blitza właśnie do niej. Biorąc pod uwagę to, czego dowiadujemy się w dalszej części książki na temat przyjaciela Wernera, to kiepskie wytłumaczenie. Nadal nie rozumiem intrygi Kasandry i chyba nic nie będzie w stanie mi jej wyjaśnić.

Skąd Kasandra miała tak szczegółowe informacje na temat Damiana i Ewy? Owszem, prowadziła biuro detektywistyczne (haha!), ale mówimy tu o bardzo osobistych sprawach, które, jak nie raz było podkreślane, znali tylko oni! A to zdjęcie, które miało nigdy nie wypłynąć do sieci? To, które ktoś mimo wszystko posiadał i upublicznił na spotted? Nie otrzymaliśmy przywileju poznania rozwiązania tej zagadki. Cała ta intryga zupełnie nie trzyma się kupy.
Ok, powiedzmy, że kupuję wyjaśnienie dotyczące zdjęcia i tego jak znalazło się w posiadaniu Kasandry. Nie kupuję za to bajeczki o notatnikach. Nikt o zdrowych zmysłach, a tym bardziej z nikt z taką determinacją ukrywający się przez 10 lat nie jest na tyle głupi by pozostawić po sobie ślad w postaci notatników zapisanych całą historią swojego życia. Kasety, jak wiadomo, można wsadzić między bajki. To kolejny absurdalny wątek XD  

Jak to możliwe, że człowiek jest w stanie pomylić ukochaną osobę z kimś innym - nawet po dziesięciu latach rozłąki. Ok, przyjęłabym wytłumaczenie, że Warner oszalał. Ale przecież nie tylko on rozpoznał na fotografii Ewę. A jeśli już o rozpoznawaniu czegokolwiek mowa, jakim cudem Kasandra rozpoznała głos Damiana, skoro nigdy wcześniej nie miała okazji go słyszeć?
Tego nigdy się nie dowiemy. W mojej opinii to jeden z najsłabszych pomysłów na jaki można wpaść. Jestem w stanie rozpoznać moich znajomych z przedszkola, z którymi nigdy nie byłam w tak bliskich stosunkach jak Wern z Ewą, a z pewnością zmienili się bardziej niż dorosła osoba w ciągu 10 lat.

Sprawa Ewy, jej zeznań w procesie Kajmana jest zupełnie niejasna. Dostajemy sprzeczne informacje, z których nie można nic wywnioskować. Zeznania były, czy ich nie było? Czy Ewa miała dowody w sprawie czy ich nie miała? Niestety nie było nam dane się tego dowiedzieć.
A oto i furtka, jaką zostawił sobie Remigiusz Mróz. Temat ledwie ruszony, ani trochę niedomknięty, a nawet znacznie bardziej uwypuklony. 

Kwestia przemocy fizycznej wobec kobiet to najmniej pozytywna część tej historii. Podejście ofiary do tego w jaki sposób była traktowana przez niespełna 10 lat i sposób usprawiedliwiania męża są niedorzeczne. A może Wy też uważacie, że wystarczy podnieść plecak synowi, żeby być dobrym ojcem? ;) Kobieta pozostawia przyszłość swoją i syna ogromnemu przypadkowi. To najgłupsze o czym słyszałam. Dlaczego nie skorzystała z tak wielu okazji do uwolnienia się z toksycznego związku? A w końcu dlaczego nie przedstawić kobietom realnego sposobu na wyswobodzenie się z rąk kata? To byłby rozsądniejszy pomysł na zabranie głosu w sprawie.
Nawet nie wiem jak odnieść się do tej wątpliwości. Nadal uważam, że przemoc fizyczna wobec kobiety została przedstawiona krzywdząco, nie da się tego wyjaśnić w żaden sposób. W Nieodgadnionej wykorzystuje się go jako wyjaśnienie wszystkich złych decyzji Kasandry. Mnie nie przekonuje. Z tematów ważnych społecznie tym razem autor poruszył temat pedofilii wśród księży, ale sprowadził go do wyjątkowo wymyślnych donutów gigantów, czym po prostu zepsuł cały wątek w moich oczach...


Już po pierwszych stu ebookowych stronach Nieodgadnionej poczułam się jakbym dostała w głowę czymś bardzo twardym. Poczułam rozczarowanie graniczące z wściekłością. Nigdy jeszcze tak boleśnie nie zawiodłam się na książce. Mogłabym przymknąć oko na piedrołowatego Wernera rozmyślającego nad tym jak w XXI wieku uruchomić kasetę VHS, ten niezwykły wynalazek sprzed lat, ale wyjaśnienie, iż to na tej kasecie właśnie – kasecie, która przez zupełny przypadek znalazła się w nowym mieszkaniu mężczyzny – nagrana była cała historia Ewy to już zbyt wiele. Czy można była wymyślić coś bardziej naiwnego? Rozczarowanie osiągnęło apogeum kiedy pojawił się wątek Wojtka i jego wypisu ze szpitala. Dlaczego ktoś miałby zgodzić się na wypis odnalezionego dziecka, w stanie śpiączki, z rozwaloną głową, obcemu mężczyźnie jedynie na podstawie paszportu dziecka i nie pomyśleć, że warto by było skontaktować się z policją? Ktoś mógłby przypomnieć mi o podkomisarzu Prokockim i tym, że jest zamieszany w  sprawię, ale w książce nie było o tym ani słowa, a wątek Wojtka ostatecznie nie został wyjaśniony. Ot tak, po prostu zapomniano o wyjaśnieniu tego, co stało się dziecku, które niejednokrotnie określano jako warzywo. To chyba jedyna kwestia, która mnie interesowała. Później było już tylko gorzej. Relacja Kasandry i Damiana wywołuje u mnie ciarki żenady, ponownie niezamknięty wątek Ewy woła o pomstę do nieba. 

Nie wiem co więcej mogę napisać. To prawdopodobnie najdłuższy tekst jaki poczyniłam na blogu. Takie emocje wywołał we mnie Remigiusz Mróz...


E-BOOK: Kto porwał Daisy Mason - Cara Hunter



Na przestrzeni miesiąca (no, może trochę więcej niż miesiąca) sięgnęłam po trzy różne książki z motywem zaginionych/porwanych dzieci. Był ciężki i przytłaczający thriller psychologiczny - Rok we mgle; była książka na faktach - przerażająca Równonoc; teraz przyszedł czas na kryminał.  Kto porwał Daisy Mason to książka, która wciąga bez reszty. Nie odłożycie jej dopóki nie poznacie zakończenia.

Cieszę się przeogromnie, że znów mogę polecić Wam super wciągający kryminał. Kto porwał Daisy Mason znajdziecie w promocyjnej cenie w księgarni internetowej virtualo.pl
Równonoc, też jest. Sprawdziłam ;)


Podczas imprezy z domu rodziny Mason znika ośmioletnia Daisy. Żaden z gości nie zauważył momentu, w którym dziewczynka zaginęła, nikt nie pamięta kiedy widział dziecko po raz ostatni. Nawet rodzice, usprawiedliwiając się zamieszaniem podczas przygotowań do przyjęcia, nie są w stanie dokładnie określić kiedy ostatnio widzieli córkę. Brak zainteresowania rodziców dzieckiem zbudza niepokój śledczych. Okazuje się, że rodzina Mason ukrywa wiele sekretów, a żeby nie dopuścić do ich ujawnienia knują przeciw sobie i bez mrugnięcia okiem wrabiają się nawzajem. Gdzie jest dziecko? Kto porwał Daisy Mason? 

Dobrze zrobić sobie przerwę od konkretnego gatunku, by móc bardziej docenić go, kiedy się do niego wróci. Dawno już nie czytałam kryminału z takim zapałem i zaangażowaniem. Przez całą książkę śledzimy dochodzenie w sprawie zaginięcia ośmioletniej Daisy. Akcja skupia się wyłącznie na poszukiwaniu poszlak i przesłuchiwaniu świadków. Mogłaby się wydawać, że będzie to nudne i monotonne, ale jest wręcz odwrotnie. Ciągle wypływają nowe wskazówki, wychodzą na jaw szokujące tajemnice. Rodzina Mason ma wiele do ukrycia a odkrywanie ich sekretów jest prawdziwie wciągające. Małżeństwo toczy przedziwną grę i wykorzystuje w tym celu własne dzieci. Pojawiają się też retrospekcje, które mają przybliżyć faktyczne wydarzenia sprzed zaginięcia dziewczynki; pozwolić na lepsze poznanie poszczególnych bohaterów i ułatwić czytelnikom wytypowanie głównego podejrzanego. Chociaż uwierzcie mi, nie będzie to takie proste, bo każdy ma coś za uszami. Autorka wplotła w tekst fragmenty wypowiedzi użytkowników Twittera i Facebooka w sprawie Daisy Mason. W Internecie zawrzało, pojawiły się głosy ludzi, którzy doskonale znają takie sprawy i bez żadnych podstaw wysnuwają wnioski. Mam wrażenie, że te fragmenty wiele mówią o ludzkiej naturze. A wykorzystanie ich w tej sprawie bardzo mi się podobało.  

Temat zaginięć dzieci wcale nie jest łatwy. Wielu przeraża już sama myśl o tym, że komuś (a co gorsza jemu samemu) mogłoby zaginąć dziecko. Jednak porwania/zaginięcia dzieci są coraz chętniej wybieranym motywem w książkach. Kto porwał Daisy Mason, mimo tematyki, czyta się płynnie i lekko. Jednak w trakcie lektury trafiamy na wydarzenia, które budzą sprzeciw, niejednokrotnie obrzydzenie. Bohaterom daleko do ideału, ciężko zapałać do nich sympatią - wręcz przeciwnie są odrzucający. Ich postępowanie nawiązuje do popularnych tematów coraz częściej poruszanych w społeczeństwie Odnoszą się do spraw, które nigdy nie powinny były się wydarzyć i przenigdy nie powinny były dotyczyć dzieci... 

W natłoku książek kryminalnych wydawanych w ostatnim czasie ciężko znaleźć te, które są naprawdę warte uwagi. Treść musi się czymś wyróżniać, inaczej historia przejdzie bez echa. Kto porwał Daisy Mason wyróżnia się ciekawie utkaną intrygą, a co za tym idzie mnóstwem zaskakujących tajemnic rodzinnych; fajnie poprowadzonym dochodzeniem i akcją; zgrabnymi nawiązaniami do spraw istotnych społecznie; a w końcu zaskakującym zakończeniem. Polecam Wam bardzo gorąco tę książkę, bez względu na to czy dopiero zaczynacie przygodę z kryminałem, czy siedzicie w gatunku przez długi czas. Na pewno znajdziecie w niej coś dla siebie. 

Mam nadzieję, że już dawno poszliście na virtualo.pl, żeby od razu kupić ebooka Kto porwał Daisy Mason i zacząć czytać! Ale jeśli jeszcze tu jesteście, to przypominam, że jest fajna cena i szkoda by było z niej nie skorzystać ;)


M.



E-BOOK: Nieodnaleziona - Remigiusz Mróz

Nie trzeba nikomu przestawiać Remigiusza Mroza. W ciągu ostatnich kilku lat stał się jednym z najpopularniejszych i najbardziej płodnych polskich autorów. Ma za sobą ogromną rzeszę fanów, ale tworzy się również grupa czytelników, którym książki Mroza zwyczajnie zaczynają się przejadać. I o ile wszystko co do tej pory przeczytałam bardzo mi się podobało (zachwycił mnie duet Chyłka i Zordon, chociaż zatrzymałam się na 4 tomie serii, i wciąż jestem ciekawa losów komisarza Forsta, a za mną dopiero dwa tomy), o tyle po lekturze Nieodnalezionej jestem zawiedziona i przesuwam się w stronę tych, którym Mróz się przejadł... Nie wierzę, że coś takiego wyszło spod pióra autora.

Niemniej jednak zostawiam link do ebooka, gdzie możecie kupić Nieodnalezioną Remigiusza Mroza w bardzo dobrej cenie. Może warto wyrobić sobie własne zdanie, a później wziąć udział w dyskusji pod tym wpisem? :) Zachęcam!


Damian nie spodziewał się, że dzień w którym oświadczy się swojej ukochanej Ewie, stanie się najgorszym dniem jego życia. Dziewczyna zaginęła bez śladu, a on został sam z roztrzaskanym sercem. Nigdy nie udało mi się pozbierać po tym co się wydarzyło. Zrezygnował z dotychczasowego życia i stał się wrakiem człowieka. Aż do dnia 10 lat później, kiedy to na wrocławskim spotted pojawiło się zdjęcie Ewy. Ktoś zrobił je na koncercie, a teraz poszukuje dziewczyny. Warner odzyskuje nadzieję i postanawia zrobić wszystko, by dotrzeć do ukochanej. 

Sprawa nabiera zupełnie innych barw, kiedy na spotted pojawia się kolejne zdjęcie - takie, które posiadał tylko Damian i to on je zrobił. Jak osobie poszukującej Ewy udało się je zdobyć? Ze wsparciem przyjaciela - Blitza - i pomocą agencji detektywistycznej, udaje mu się trafić na trop narzeczonej. Kobieta zdaje się próbować się z nim skontaktować. Okazuje się, że aby poznać prawdę musi przebyć długą drogę - dosłownie i w przenośni. Damian przemierza Polskę w poszukiwaniu odpowiedzi. W międzyczasie wpada w niemałe kłopoty, a jedyną osobą, która może mu pomóc jest Kasandra - wynajęta detektyw, która przejmuje połowę narracji w książce.

Zapowiadało się naprawdę dobrze. Czytało się dobrze, było ciekawie i intrygująco. A potem runęło. 

Na próżno szukać tu jakiegokolwiek wątku psychologicznego. Bohaterowie są do bólu bezpłciowi. Warner to typowa ciepła klucha, pozbawiona jakichkolwiek cech postać. Kasandra natomiast... no cóż, jeśli trafiłabym na takiego detektywa jak ona, to wolałabym sama zająć się swoja sprawą. Nie jestem w stanie scharakteryzować ani Damiana, ani Kasandry, tu po prostu nie ma o czym pisać. Bohaterowie są, bo muszą być. I tyle. Żadnej skrzywionej psychiki do przeanalizowania (a tego oczekuję od thrillera psychologicznego), zupełnie nic. 

Tu nic nie trzyma się kupy, fabuła jest tak nierealna, naciągana i zwyczajnie głupia, aż trudno uwierzyć. Wydarzenia jakie mają miejsce w książce biorą się znikąd. Nie sposób potwierdzić ich w żaden sposób, mało tego, kiedy cofniemy się do początkowych rozdziałów, można śmiało wywnioskować, że kłócą się z tym co miało miejsce wcześniej. Każdy rozdział zwiastuje przełom w rozwikłaniu tajemnicy nieodnalezionej Ewy. I kiedy już wydaje się, że jest coraz bliżej... to właściwie tylko się wydaje, bo ani przez chwilę nie jest blisko. W końcu przestałam mieć nadzieję. Przypomniałam sobie, że Mróz lubi trzymać czytelników w napięciu i wodzić ich za nos. To wszystko już było, znam te gierki. Jednak wydaje mi się, że istnieją jakiekolwiek granice zwodzenia i w przypadku Nieodnalezionej zostały przekroczone. Zakończenie - a właściwie jego brak - to chyba jakiś nieśmieszny żart... Autor bez wątpienia zostawił sobie szeroko otwarte drzwi do kolejnego tomu. Zostawił też czytelników bez jakiejkolwiek odpowiedzi, bez jakiegokolwiek logicznego wyjaśnienia tego, co właśnie przeczytali.

W absurdalną i pozbawioną sensu fabułę autor wplata bardzo delikatny temat przemocy fizycznej wobec kobiet. Temat ważny, któremu bez wątpienia należy się szczególne podejście. Tymczasem mam wrażenie, że wątek przemocy domowej został potraktowany jako sensacyjna odskocznia od wlokącego się dochodzenia prowadzonego przez Damiana. Autor przedstawia brutalne sceny, po przeczytaniu których śmiem przypuszczać, że okładana kobieta jest ze stali, albo innego twardego materiału. Nikt nie byłby w stanie znieść tak okrutnego traktowania, a później ukryć jego efektów przed synem i znajomymi. Sama ofiara ma zupełnie nieracjonalne podejście do tego jak jest traktowana i w zupełnie niedorzeczny sposób usprawiedliwia męża. Wydaje mi się, że takie uchwycenie tematu jest krzywdzące dla kobiet. Wielka szkoda. 

Nieodnaleziona nie jest powieścią, którą chciałabym komukolwiek polecać. Myślę jednak, że to jedna z tych książek, którą trzeba poznać, żeby wyrobić sobie własne zdanie na jej temat. Czyta się szybko, to thriller na jedną noc. :) A kto wie, może akurat Wam się spodoba.

Jeszcze raz: ebook Nieodnaleziona w promocyjnej cenie na virtualo.pl!






_________________________________________________

Halo halo! Tu mogą pojawić się spojlery!

Na sam koniec chciałabym pozostawić Wam mały zestaw pytań bez odpowiedzi, tak zupełnie poza opinią. To niejako zaproszenie Was do dyskusji. :) Może uda Wam się rozwiązać moje wątpliwości. Przypuszczam, że można tu będzie wyłapać sporo faktów istotnych dla fabuły, zatem jeśli nie macie ochoty psuć sobie lektury, to nie czytajcie tej części wpisu. 

1. Nie sądzę, by Kasandra była w stanie zaplanować swoją intrygę z tak dużym wyprzedzeniem. To zupełnie nie ma logicznego poparcia. Po pierwsze - skąd mogła mieć pewność, że Warner i Blitz zdecydują się na zatrudnienie detektywa, a po drugie - jak mogła przypuszczać, że wybiorą akurat jej firmę - tą znajdującą się na drugim końcu Polski? Poza tym, na początku kobieta zupełnie nie była zainteresowana sprawą Warnera, dopiero później przejęła ją od zwolnionej pracownicy. W końcu biorąc pod uwagę sytuację w jakiej się znajdowała, jej intryga była naprawdę kiepska...

2. Skąd Kasandra miała tak szczegółowe informacje na temat Damiana i Ewy? Owszem, prowadziła biuro detektywistyczne (haha!), ale mówimy tu o bardzo osobistych sprawach, które, jak nie raz było podkreślane, znali tylko oni! A to zdjęcie, które miało nigdy nie wypłynąć do sieci? To, które ktoś mimo wszystko posiadał i upublicznił na spotted?  Nie otrzymaliśmy przywileju poznania rozwiązania tej zagadki. Cała ta intryga zupełnie nie trzyma się kupy. 

3. Jak to możliwe, że człowiek jest w stanie pomylić ukochaną osobę z kimś innym - nawet po dziesięciu latach rozłąki. Ok, przyjęłabym wytłumaczenie, że Warner oszalał. Ale przecież nie tylko on rozpoznał na fotografii Ewę. A jeśli już o rozpoznawaniu czegokolwiek mowa, jakim cudem Kasandra rozpoznała głos Damiana, skoro nigdy wcześniej nie miała okazji go słyszeć?

4. Sprawa Ewy, jej zeznań w procesie Kajmana jest zupełnie niejasna. Dostajemy sprzeczne informacje, z których nie można nic wywnioskować. Zeznania były, czy ich nie było? Czy Ewa miała dowody w sprawie czy ich nie miała? Niestety nie było nam dane się tego dowiedzieć. 

5. Kwestia przemocy fizycznej wobec kobiet to najmniej pozytywna część tej historii. Podejście ofiary do tego w jaki sposób była traktowana przez niespełna 10 lat i sposób usprawiedliwiania męża są niedorzeczne. A może Wy też uważacie, że wystarczy podnieść plecak synowi, żeby być dobrym ojcem? ;) Kobieta pozostawia przyszłość swoją i syna ogromnemu przypadkowi. To najgłupsze o czym słyszałam.  Dlaczego nie skorzystała z tak wielu okazji do uwolnienia się z toksycznego związku? A w końcu dlaczego nie przedstawić kobietom realnego sposobu na wyswobodzenie się z rąk kata? To byłby rozsądniejszy pomysł na zabranie głosu w sprawie.


To wszystko co przychodzi mi w tej chwili do głowy. Chociaż mam nieodparte wrażenie, że coś pominęłam. Tyle tu niejasności, że można się pogubić. Mam nadzieję, że jeśli czytaliście Nieodnalezioną, to zechcecie się odnieść. :) 


INSTA SZORTY


Insta szorty, czyli krótkie opinie, które dotychczas pojawiały się tylko na Instagramie. Od dziś będziecie mogli znaleźć je również tutaj. Cyklicznie - raz, dwa razy w miesiącu. Za każdym razem w zestawieniu po trzy. Tym razem zaczynamy od thrillera psychologicznego, następnie łagodzimy trochę klimat z powieścią obyczajową. Kończymy mocnym akcentem - kontrowersyjnym reportażem. Zapraszam.



BAD MOMMY. ZŁA MAMA - TARRYN FISHER


W Bad mommy główne skrzypce gra Fig - choć książka podzielona jest na trzy części, to ona jest ogniwem zapalnym - która w pogoni za idealnym życiem postanawia zaskarbić sobie sympatię nowych sąsiadów - Jonene i Dariusa - i wykorzystać ją w zupełnie niekonwencjonalny sposób. Taka sama sukienka, podobne zdjęcia na Instagramie, jedzenie w tych samych knajpach a nawet identyczna zasłona prysznicowa... To czysty przypadek czy umyślne kopiowanie stylu koleżanki? Czego jeszcze zapragnie Fig? I czy odważy się po to sięgnąć?

Uwielbiam sposób w jaki Fisher kreuje swoich bohaterów. Są przerażająco autentyczni, absolutnie hipnotyzujący - psychopaci z krwi i kości. To dzięki nim jej powieści nabierają niepokojącego klimatu. Taka też zapowiadała się być "Bad mommy". Napięta atmosfera od pierwszych stron dawała o sobie znać zwiastując przepyszny thriller psychologiczny. O ile jako thriller nie sprostała moim oczekiwaniom (ubolewam nad zmarnowanym potencjałem historii), o tyle pod względem kreacji psychologicznej bohaterów jak najbardziej tak! Otóż mamy tu psychopatkę, która przejawia cechy osobowości paranoicznej, doskonale ukrywającego się socjopatę a w końcu naiwnie opiekuńczą i przyjacielską postać, która stała się ofiarą nieczystych gier i manipulacji z ich strony.
Mieszanka wybuchowa! Warto sprawdzić co z niej wyniknie. 

To jak, otworzycie drzwi, kiedy zapuka do nich nowa sąsiadka?


ÓSMY CUD ŚWIATA - MAGDALENA WITKIEWICZ



Tym razem autorka zabiera nas do Wietnamu, gdzie razem z Anną przeżywamy romantyczną przygodę. Kobieta znajduje się w ciężkim momencie swojego życia. Zupełnie straciła nadzieję na prawdziwą miłość. Czuje się samotna. Lata lecą, a ona wciąż nie znalazła kogoś, kto będzie przy niej na dobre i złe. Gdy samotność zaczyna podsuwać jej niedorzeczne pomysły, na jej drodze staje Tomasz. 

Długo zastanawiałam się co napisać o "Ósmym cudzie świata". W końcu naprawdę lubię powieści Magdaleny Witkiewicz, więc i ta powinna mi się podobać. Dlatego, że jest w takim samym klimacie jak poprzednie książki autorki. Dlatego, że tak samo kipi pozytywną energią i tak samo rozgrzewa serducho. Ale coś się zmieniło w moim podejściu do książek. Potrzebuję czegoś innego, szukam nowych wrażeń i emocji. Czytanie kolejnej, opartej na niezmiennych schematach książki z serii zrozpaczona kobieta, która straciła nadzieję na miłość - niespodziewane odnalezienie mężczyzny idealnego, takiego na całe życie sprawia, że żadna historia nie jest wyjątkowa. A czy nie tego szukamy w powieściach?

To przyjemna pozycja. Taka na raz, na jeden wieczór. Magdalena Witkiewicz tradycyjnie zapewnia szczęśliwe zakończenie, solidną dawkę uśmiechów i wzruszeń. Na jesienną aurę, do ciepłej herbaty sprawdzi się świetnie. Bez wątpienia spodoba się fanom lekkiej literatury obyczajowej. 



CELIBAT. OPOWIEŚCI O MIŁOŚCI I POŻĄDANIU - MARCIN WÓJCIK


Czytujecie reportaże? Mnie ostatnio wpadł w ręce Celibat... Marcina Wójcika. Jako że byłam świeżo po lekturze Zakonnice odchodzą po cichu, to od razy zabrałam się za czytanie. 😊

Kościół kryje wiele sekretów. A znaczna ich część dotyczy księży. Jak naprawdę żyją, z jakimi pokusami się mierzą? Co robią, żeby ich uniknąć i czy w ogóle próbują ich unikać? Co sprawia, że decydują się na zawsze zdjąć sutannę? W końcu jak rozumieją celibat i ile on dla nich znaczy...

Celibat. Opowieść o miłości i pożądaniu to odważny reportaż, który skupia w sobie historie byłych i obecnych księży oraz kobiet, które były/są z nimi związane. Opowiadając o swoich przeżyciach nie przebierają w słowach i nie bawią się w półśrodki. Może dlatego ta książka tak bardzo wbija się w pamięć, a momentami wydaje się być wręcz niewiarygodna. Mimo że poczytania księży i ich luźne podejście do celibatu są już powszechnie znane, to to co można znaleźć na kartach tej pozycji przerasta wszelkie oczekiwania...
Bez wątpienia kontrowersyjny, często wprawiający w osłupienie i pozostawiający niesmak, a jednocześnie niezwykle lekki i przystępny w odbiorze reportaż. Tę książkę pochłania się na raz. I zapamiętuje na bardzo długo.

Myślę, że nie jest to tytuł, który można polecić albo nie... Jednak jeśli ktoś interesuje się tematem albo jest zwyczajnie ciekawy i szuka mocnej lektury to może się zainteresować Celibatem... .



Która z książek przykuła Waszą uwagę? Dajcie znać w komentarzu.

Franco - Kim Holden



Los Angeles. On nagrywa kolejną płytę z zespołem Rook, ona nadzoruje budowę, zaprojektowanego przez swój zespół, muzeum sztuki nowoczesnej. Nie spodziewają się, że odnajdą w sobie bratnie dusze. Szybko rozwijająca się przyjaźń przeradza się w krótki, choć intensywny romans. Nie mają zbyt wiele czasu - już niebawem oboje wracają do domów. O ile odległość nie zawsze musi oznaczać problem, tak ma dokładnie sprecyzowane plany na przyszłość mogą okazać się kłopotliwe. Gemma ma marzenie, a Franco bardzo chętnie pomoże w jego realizacji. Tylko czy to na pewno dobry pomysł?

Nie napisze zbyt wiele o fabule, bo jest tak bardzo skoncentrowana, że łatwo byłoby zdradzić coś, czego zdradzać nie powinnam. Mogę za to do woli pisać o wrażeniach i tak właśnie zrobię. Zarówno Franco jak i Gemma to niesamowicie ciepłe i urocze postacie. Główny bohater to chodzące dobro i kolejna postać wykreowana przez Holden, którą chciałoby się spotkać w realnym życiu. Słodkości Gemmy można by użyć do osłodzenia wszystkich cukierków świata... Świetnie zgrywają się jako para przyjaciół, przepychanki słowne i gierki jakie ze sobą prowadzą - tak - to coś co lubię. Na ogromny plus zasługuje duet Dekorujących Dupków, czyli Gus i Franco w roli dekoratorów wnętrz (♥). Ale to wszystko. 

Autorka znana jest z poruszania istotnych kwestii, o których raczej na co dzień się nie mówi. Tak też miało być tym razem, ale jakby coś nie wyszło... Historia jest przeciętna, trochę naciągana, trochę przerysowana. Wiąże się z pewnym faktem przedstawionym w poprzednich tomach. Można by pomyśleć, że to usprawiedliwienie dla doboru tematu, jednak mnie do końca przekonuje. Wyszło zbyt prosto, banalnie i mało wiarygodnie. 

Pokochałam postacie jakie wykreowała Kim Holden w Promyczku i Gusie, zatraciłam się w niezwykle ciepłym i optymistycznym klimacie jej powieści. Niecierpliwie wyczekiwałam kontynuacji losów bohaterów. Szczerze mówiąc, nawet nie obchodziło mnie kogo miałaby dotyczyć, ważne bym mogła jeszcze raz oderwać się od rzeczywistości i ponownie udać się do Grant, San Diego lub wyruszyć w trasę koncertową z członkami zespołu. Franco tylko połowicznie zaspokoił moje oczekiwania. Mam wrażenie, że jego historia, choć dla wielu piękna i wzruszająca, została spisana w pośpiechu, jakby na kolanie. Zabrakło mi rozwinięcia niektórych wątków, a zbyt wiele spraw zwyczajnie uproszczono. Uważam, że jedynym co uratowało kolejny tom Promyczka są bohaterowie i ich poczucie humoru - jak zwykle zadowalają w 100%.

Dwie poprzednie książki z serii były typowymi powieściami młodzieżowymi. Natomiast Franco zasłużył na miano powieści dla dorosłych. Ze względu na jego wiek historia nabrała pikanterii, a los postawił bohaterów w zupełnie innych sytuacjach. Z jednej strony – naprawdę fajnie, że autorka dostosowała fabułę do wieku bohaterów, z drugiej, patrząc na zachowaną ciągłość, nie do końca jestem przekonana, czy Franco okaże się stosowną książką dla młodszych czytelników. Przede wszystkim czy ta pikanteria nie będzie się zbyt pikantna... ale może to tylko moje bezpodstawne obawy. :)

Nie odradzam Wam lektury Franco. Myślę, że każdy powinien sprawdzić czy ta książka zaspakaja oczekiwania. Ja cieszę się, że została utrzymana w takim samym stylu i klimacie i to w zasadzie tyle. Spodziewałam się czegoś lepszego.  




Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.

Co przyniesie wieczność - Jennifer L.Armentrout



Jaka jest szansa, że dwoje niegdyś bliskich sobie osób, spotka się po latach rozłąki w miejscu, którego żadne z nich nie brałoby pod uwagę? Niewielka, prawda? A jednak Mallory i Rider wpadają na siebie zupełnie niespodziewanie na zajęciach z komunikacji. To chyba najbardziej absurdalne miejsce na ponowne spotkanie, bowiem dziewczyna rzadko się odzywa. Słowa przynoszą jej niemal fizyczny ból, strach który czuje przed wypowiedzeniem choćby jednego zdania jest paraliżujący. A poza tym Rider nie spodziewał się zobaczyć Mallory jeszcze kiedykolwiek... Ponowne spotkanie rozbudzi wspomnienia i rozpali gorące uczucia. Ani ona, ani on nigdy nie zapomnieli co ich łączyło.  Obiecali sobie wieczność, która została im brutalnie odebrana. Czy to szansa, by ją odzyskać?

Jennifer L.Armentrout zagrzała sobie cieplutkie miejsce w moim serduszku dzięki serii Lux, którą uwielbiam. Byłam ciekawa jak autorka poradzi sobie w powieści nie mającej nic wspólnego z fantastyką. Muszę przyznać, że nieco się przestraszyłam, gdy w Co przyniesie wieczność wyczułam podobieństwo do Hopeless C. Hoover.  Rama okalająca Hopeless niemal idealnie pasowała do najnowszej książki L.Armentrout, a ja zupełnie nie wiedziałam, czy się cieszyć, czy martwić. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że mimo podobieństw i ogromnej sympatii do powieści Hoover, notabene pierwszej jaką miałam okazję czytać, Co przyniesie wieczność podobało mi się bardziej, a zbieżności, chociaż na pierwszy rzut oka bardzo widoczne, z czasem nieco się zacierają.

Jednym z wątków jest rozkwitające uczucie i to ono wiedzie prym, jeśli chodzi o fabułę. Jest niezwykle urocze i słodkie, a z drugiej strony dojrzałe i pewne. Bardzo przyjemnie czyta się o relacji łączącej bohaterów. Miłość rodząca się między nimi rządzi się własnymi prawami. Rozwija się w sposób naturalny, adekwatny do sytuacji. Rider i Mallory zostali ukształtowani przez wspólną przeszłość. To z czym musieli się zmagać przez całe życie wpłynęło na nich w różny sposób. Jednak obydwoje odczuli skutki, nawet jeśli jedno z nich nie chciało się do tego przyznać... chociażby przed sobą. To co możemy przeczytać o dzieciństwie bohaterów przeraża i wzbudza wiele negatywnych emocji. Są to wydarzenia, o których wolałoby się nie słuchać, jednak wpływają one mocno na kreację postaci i naprawdę czuć, że miały miejsce - co uważam za ważną rzecz, bo napisać o traumatycznej przeszłości i zostawić tę informację samą sobie, a umiejętnie wpleść ją w losy bohaterów i stworzyć psychologiczny obraz osoby, która w takim a nie innym środowisku się wychowywała, to dwie różne rzeczy. Autorka poradziła sobie z tym doskonale, a jednocześnie potrafiła zachować umiar i świetnie wymierzyć granicę między całkiem realistyczną, a naciąganą i przesadzoną powieścią. Szkoda tylko, że nie udało jej się powstrzymać przeciągania fabuły do granic możliwości. Chociaż uważam książkę za wartościową i naprawdę dobrą, to jednocześnie jestem zdania, że powinna zostać solidnie skrócona.

Co przyniesie wieczność to nie tylko dramatyczna przeszłość i na nowo rozbudzona miłość. To także najlepsi przyjaciele, a wraz z nimi kilka worków dobrego humoru. To ponowne budowanie własnej wartości, a zarazem lekcja, jak ważna jest ona w życiu.  Niezapomniane wyznania, proste słowa, które często znaczą o wiele więcej niż te wyszukane. A poza tym bolesne straty, błędne decyzje - własne i innych, które wpływają znacząco na przyszłość, i w końcu hektolitry wylanych łez. Książka przekazuje wartości, o które obecnie coraz ciężej. Walka o drugą osobę, niczym niezbita lojalność - czy ktoś jeszcze wie co to znaczy? 

Książka wzbudziła we mnie mnóstwo emocji. Od rozbawienia przez bezbrzeżny smutek, aż po piękne i szczere uczucie. Dokładnie tego szukam w romansach. Chyba nie muszę już dodawać, że Co przyniesie wieczność, jest książką wartą uwagi? Naprawdę polecam, nie tylko fanom gatunku, czy tym, którzy ciekawi są podobieństw do powieści Hoover. Wszystkim, bo takie książki warto czytać - trochę dla relaksu, trochę dla wzruszeń, a trochę dla duszy. 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.


O wiele więcej - Kim Holden



Nieustannie zmierzająca na szczyt kariery Miranda postanawia rozwieść się z mężem. Nie jest jej już do niczego potrzebny, poza tym trochę się "popsuł" - wyniszczająca jego ciało choroba tylko burzy idealny obraz jej rodziny. Seamus cierpi po bolesnym i niespodziewanym rozwodzie. Mimo wszystko mężczyzna musi być silny - po pierwsze dla dzieci, a po drugie z powodu choroby. Przeprowadza się w miejsce, w którym jakiś czas temu osiedliła się młoda Faith. Dziewczyna dźwiga na plecach bagaż doświadczeń, nie wpływa on jednak na jej usposobienie. Faith okazuje się dobrym duchem i wprowadza do życia Seamusa odrobinę światła. Cała trójka bohaterów musi zmierzyć się z przeciwnościami, jakie na ich drodze stawia los. Często są one wynikiem ich własnych działań...

Czy jest tu ktoś, kto jeszcze nie słyszał o Kim Holden? Wydaje mi się, że jej książki w przeciągu zeszłego roku stały się jednymi z bardziej rozpoznawalnych powieści dla młodzieży. Promyczek Gus zawładnęli sercami czytelniczek (w tym moim) nie bez powodu. Autorka tworzy niezapomniane postacie, kreuje piękne charaktery i oddaje w ręce czytelników wzruszające historie. O wiele więcej różni się trochę od tego co znamy. Holden postawiła na starszych, dorosłych już bohaterów i obarczyła ich zupełnie innymi problemami.

W swoich poprzednich książkach autorka stawiała na postaci, z którymi każdy chciałby się otaczać. Dlatego zaskoczeniem jest kreacja Mirandy - zupełne przeciwieństwo dobra i subtelności. To kobieta, do której poczuć można jedynie czystą nienawiść. Jej podejście do życia i skrajny egoizm przyprawiają o mdłości. Jeszcze gorzej wypada w zestawieniu z, co prawda nieco pogubioną, ale słodką, uprzejmą, delikatną i tryskającą pozytywną energią Faith. Dwie skrajnie różne kobiety, a między nimi Seamus - kolejne ucieleśnienie dobra. To mieszanka wybuchowa, kompletny miszmasz charakterów. 



Walczyć można o wiele rzeczy: lepsze jutro, zainteresowanie rodziców, miłość, dzieci, pozycję społeczną, zdrowie, a w końcu własną godność i siebie samego. O każdej z tych walk pisze Kim Holden w O wiele więcej. Opowiada też o poszukiwaniu prawdziwej miłości i różnych, w zależności od punktu widzenia, definicjach tego uczucia. Autorka gra na emocjach i przedstawia ich pełną gamę, nie ograniczając dzięki temu wątków, które może wykorzystać. Bo O wiele więcej w odróżnieniu od poprzednich książek Holden, nie jest książką typowo romantyczną. Owszem, pojawia się uczucie, nie ono jednak jest wiodące.

O wiele więcej mnie zaskoczyło. Spodziewałam się powieści w stylu Promyczka, dlatego też nieustannie obie książki porównuję. Ten tytuł zupełnie różni się od swoich poprzedników. Nie jest ani lepszy, ani gorszy - po prostu inny. Taki sam pozostaje za to niebywale lekki styl prowadzenia fabuły. I chociaż można się przyczepić do nieco uproszczonego i mocno przewidywalnego zakończenia jednego z wątków, to nie umniejsza on książce niczego. Polecam przekonać się, jak Kim Holden wypada w powieści skierowanej dla starszych czytelników. Moim zdaniem naprawdę świetnie. 
  

Kokony - Ule Hansen


Na placu Poczdamskim w Berlinie dziewięcioletni chłopiec znajduje trzy ciała, owinięte srebrną taśmą przemysłową - zawieszone na rusztowaniu kokony, niby w publicznym miejscu, a jednak nie zauważone przez nikogo. Bezradnie zwisające, dokładnie oklejone srebrną taśmą z odsłoniętymi oczami i nosem... Przywodzą na myśl tylko jedno - ktoś zawiesił ofiary, kiedy te jeszcze żyły. Sprawa wygląda przerażająco. Na pierwszy rzut oka ofiary nie mają ze sobą nic wspólnego. Sporządzenie profilu sprawcy będzie nie lada wyzwaniem dla Emmy Carrow. Informacje, które otrzymała prezentują się bardzo enigmatyczne. Brakuje wielu składowych, by dokładnie określić profil mordercy. W trakcie prowadzenia śledztwa pojawiają się kolejne kokony, i w końcu pierwszy konkretny trop. Może się okazać, że morderca jeszcze nie dokończył swojego dzieła. 

Zagadka mordercy mumii rozwija się stopniowo i nieśpiesznie. A coraz to nowe informacje zamiast przybliżać schwytanie sprawcy, doprowadzają śledczych do ślepych zaułków. Początkowo obrane tropy okazują się nietrafnymi, a po chwili wracają na tapetę, domagając się ponownego rozpatrzenia. Dokładnie i szczegółowo opisany przebieg śledztwa bardzo angażuje czytelnika w sprawę. Pod żadnym względem nie pasujące do siebie ofiary burzą obraz seryjnego mordercy. Pytania się mnożą, a pewnych odpowiedzi jest niewiele. Pozostają jedynie domysły. Emma Carrow postanawia wziąć sprawy w swoje ręce, i nie do końca zgodnie z kompetencjami stara się dowiedzieć czegoś więcej. 

Autorzy bardzo zwinnie połączyli życie prywatne i służbowe Emmy Carrow. A co za tym idzie Kokony nie skupiają się tylko na wątku śledztwa. Czytelnik ma okazję przyjrzeć się bliżej psychice głównej bohaterki. Kobieta wiele przeszła, a skutki traumy sprzed lat nieustannie dają się jej we znaki. Nie wszystkie jej zachowania można racjonalnie wytłumaczyć. Wiele czynników ma wpływ na stan psychiczny Carrow, jednym z nich jest powrót osoby, od której to wszystko się zaczęło, kolejnym: nieoficjalna walka o awans, a w końcu ogólna niechęć do innych ludzi...

Kokony porwały mnie już od pierwszych stron i szybko zaskarbiły sobie moją sympatię. Leniwe tempo wydarzeń, które zazwyczaj nudzi mnie niemiłosiernie tym razem sprawiało, że chciałam więcej, a nieustannie rozbudzana niepewność zagęszczała atmosferę i napędzała do dalszego czytania. Niebanalne, choć ostatecznie nieco naciągane rozwiązanie sprawy, okazało się bardzo zaskakujące. W tym przypadku dotarcie do sprawcy było zadaniem na miarę Sherlocka Holmes'a, a wyłapanie powiązań, nie lada wyzwaniem dla bohaterów książki, jak i czytelnika. Zakończenie daje nadzieję na kontynuację i mam nadzieję, że pojawi się ona jak najszybciej.

Świetny thriller, doskonała rozrywka. Szczerze polecam Jeśli macie ochotę na coś w kriminalno-thrillerowym stylu, to koniecznie sięgnijcie po Kokony.




Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Filia.

Kiedy pozostaje żal - Lisa De Jong

Rachel budzi się w sali szpitalnej. Nie ma pojęcia co się stało, ani dlaczego się tu znalazła. Jej ostatnim wspomnieniem są chwile spędzone z ukochanym chłopakiem. Bliscy niechętnie dzielą się z dziewczyną wydarzeniami ostatnich dni, jednak to, czego udaje się dowiedzieć okazuje się przewyższać jej najgorsze przypuszczenia. Teraz musi zmierzyć się ze stratą najbliższej osoby, poczuciem winy i w końcu zdobyć jak najwięcej informacji na temat niespodziewanej tragedii. Na szczęście w jej życiu pojawia się przyjaciel z dawnych lat. Sam dzielnie trwa przy Rachel i wspiera ją w najtrudniejszych chwilach.

Autorka już na pierwszej stronie zrzuca na czytelnika bombę. Wydarzenie, które mogło być punktem kulminacyjnym książki zostaje przedstawione na samym początku. Dalsze losy bohaterów są z nim mocno powiązane. Kiedy pozostaje żal opowiada o bolesnej stracie, ogromnym poczuciu winy i próbie powrotu do normalnego życia. A  możliwe będzie dopiero, gdy wszystkie zdarzenia ułożą się w jedną całość. Jednak droga do prawdy wyłożona jest nieszczerymi intencjami, kłamstwami i tajemnicami. Całość dopełnia powolnie rodzące się uczucie. A miłość okazuje się cennym lekarstwem na wszelkie zło.


Trzeci tom serii Rains wypada zdecydowanie lepiej niż jego poprzednik. Niestety nadal nie jest to książka, która by mnie zachwyciła, która wywołałaby we mnie jakiekolwiek emocje. Czegoś mi tu zabrakło. Nie jestem tylko pewna czego. Należy jednak zaznaczyć, że fabule nie można absolutnie nic zarzucić - no, może poza przewidywalnością, ale ten temat to już norma w powieściach dla młodzieży. Wydarzenia nie są popędzane, ich tempo jest bardzo naturalne. To naprawdę ogromny plus. Bohaterowie zostali dobrze wykreowani. Są to zwyczajne, bardzo ludzkie i realistyczne postacie. Szczególnie Sam - to jego charakter podobał mi się najbardziej.

Mimo, że książka miała wywoływać emocje i dogłębnie mną poruszyć, to zupełnie się tak nie stało. Jednak spędziłam z nią miło czas. Okazała się odprężająca i bardzo lekka, pomimo tematów jaki poruszyła. Ot, po prostu całkiem przyjemna lektura, to wszystko. Kiedy pozostaje żal miało być powieścią, która ostatecznie rozstrzygnie moje wątpliwości odnośnie książek Lisy De Jong. Teraz wiem, że jeśli będę potrzebowała czegoś lekkiego, niezobowiązującego i odprężającego, to jej książki sprawdzą się świetnie. 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Filia.

Ogień, który ich spala - Brittainy C.Cherry

Ona była jego najwspanialszym uniesieniem,
on dla niej najboleśniejszym z upadków.
 


Logan i Alyssa to kompletne przeciwieństwa niemal pod każdym względem. Jedyne co ich łączy to bolesne rozczarowania i wzajemne zrozumienie w sprawach rodzinnych. No i jeszcze uczucie, którego każde z nich wolałoby uniknąć. Nie tak łatwo stale oszukiwać serce, nie tak łatwo powstrzymać pożądanie. Nie tak łatwo wyleczyć się z uzależnienia. Natomiast bardzo łatwo można zaprzepaścić wszystko o czym się marzyło... a wystarczy tylko jedna chwila, jedna zła decyzja. Jak silna jest ich miłość, ile zniesie, ile wybaczy?

Ogień, który ich spala to niesamowicie emocjonująca powieść o niezwykłej przyjaźni, która przeradza się w gorącą niczym ogień miłość. Autorka porusza ciężkie tematy łącząc je z pięknem kiełkującego uczucia. I tak przerażający obraz uzależnienia od narkotyków, które prowadzi do wstrząsających problemów rodzinnych i ich nieuniknionych konsekwencji ściera się z pełnymi romantyzmu słowami, niezapomnianymi wyznaniami i obietnicami, które łatwo złamać. A bolesne i niespodziewane straty z mocną niczym głaz przyjaźnią. 

Ta powieść łamie serca i kawałek po kawałku układa je na nowo. Nowy tom w serii Żywioły powinien być pozycją numer jeden na liście MUST READ wszystkich, którzy gustują w niebanalnych i wartościowych powieściach romantycznych. Ogromne kontrasty, rozgrzewające serce wyznania, dogłębnie raniące zawody i historia usnuta z niebywałym wyczuciem - to wszystko w jednym tomie. Czego chcieć więcej?  Brittainy C.Cherry po raz kolejny złamała moje serce i jestem pewna, że złamie je jeszcze nie jeden raz.




Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Filia.

Kiedy wszystko się zmienia - Lisa De Jong



Nieustannie pozwalałam, by przeszłość determinowała moją przyszłość. Ale nie zamierzam się więcej poddawać.
Drake’a Chambersa cechuje tak wielka arogancja, jak mnie upór. Jest gwiazdą boiska, rozgrywającym w studenckiej drużynie futbolowej znanym w całym kraju. Myślałam, że jest taki jak wszyscy... Że to chłopak, którego powinna omijać z daleka każda dziewczyna. Odkryłam jednak, że na jego barkach spoczywa nie tylko ciężar prowadzenia drużyny.
Drake wyznał mi swoje uczucia z nadzieją, że i ja od dawna coś do niego czuję. Sądziłam, że odnaleźliśmy szczęście, jednak przeszłość zawsze znajdzie sposób, by wpłynąć na teraźniejszość.
Z jedną decyzją wszystko może się zmienić... już na zawsze.

Emery to grzeczna dziewczyna, nigdy nie była na prawdziwej imprezie a wolne wieczory woli spędzić z książką we własnym pokoju. Dobra uczennica, która mogła pozwolić sobie na naukę na wymarzonej uczelni wyłącznie dzięki stypendium. Jej problemy rodzinne zaczęły się bardzo wcześnie. Dziewczyna, mimo upływu wielu lat, nie może pogodzić z odejściem matki. Dusi w sobie wiele emocji, a te odbijają się na jej codziennym życiu. 
Drake jest zawodnikiem w szkolnej drużynie futbolowej. W oczach kolegów jest pewnym siebie, aroganckim gościem, bez którego nie może odbyć się żadna impreza. Chłopak jest najpopularniejszą osobą na uczelni i marzeniem niemal każdej dziewczyny. Jednak pod maską wyluzowanego i rozrywkowego Drake'a kryje się wrażliwy i walczący o uwagę matki chłopiec. Życie dało mu popalić. Trauma z powodu problemów matki i braku ojca uwidoczniły się w trakcie dorastania. 
Kiedy Emery i Drake zostają przydzieleni sobie do pracy nad projektem, oboje wiedzą, że nie wyniknie  tego nic dobrego. Nie mają jednak pojęcia, że na pierwszy rzut oka niepasujących do siebie ludzi może połączyć wspólny mianownik - a na drodze do szczęścia stanąć bolesna przeszłość. By pokrzyżować ich plany czyha również to, czego przewidzieć nie mogą - przyszłość. Nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie mogliby pomyśleć, o takiej przyszłości dla siebie.

Lisa De Jong napisała typową powieść dla młodzieży. Pierwsza miłość, pierwsze rozczarowania, pierwsze ważne decyzje. Na usta (a w zasadzie na palce) ciśnie się stwierdzenie, że powieść wpasowuje się w ramy gatunku - jednak nie do końca jest to prawdą. Tym razem role głównych bohaterów się odwróciły. Zazwyczaj to ona jest tą niezdecydowaną, bo jak to się mówi: kobieta zmienną jest. W tym przypadku idealnie pasowałoby stwierdzenie, że to on jest zmienny - i to koszmarnie zmienny... Drake został przedstawiony w sposób, jakiego po pozornie wyluzowanej gwieździe uczelnianego futbolu, nie koniecznie można się spodziewać. Do bólu wrażliwy i ostrożny w relacjach z innymi, skryty i zamknięty w sobie. Muszę przyznać, że pod względem kreacji postaci, która w dzieciństwie przeżyła wiele, czego skutkiem było zmaganie się z problemami przez całe życie, Drake wypada świetnie. Jednak ostatecznie jego postać męczy i nudzi. Ileż można przyglądać się gierkom w stylu: w tej chwili cię chcę, a za chwilę wolę, żebyś odeszła i o mnie zapomniała? Bezustanne zabawy uczuciami Emery i okrutny egoizm bardzo zniechęciły mnie do jego postaci. Relacja między parą przez długi czas szczerze mnie nudziła i tylko tło, w postaci życia rodzinnego, relacji między głównymi bohaterami a ich najbliższymi i chęć odkrycia wszystkiego, co z tym związane, zmusiła mnie do przeczytania powieści do końca. 

Chociaż przez ponad połowę książki byłam bardzo negatywnie nastawiona do historii Emery i Drake'a, to sama końcówka okazała się naprawdę dobra. Wydarzenia, które zgotowała dla nich autorka sprawiły, że powieść nabrała tępa i stała się ciekawsza. Nie zmieniło to jednak mojego zdania o książce. Chociaż nie miałam okazji poznać pierwszego tomu serii Rain jestem niemal przekonana, że nie chcę nadrobić tej zaległości. Lisa De Jong nie przekonała mnie do swoich powieści, nie zostałam zauroczona, nie poczuła więzi z bohaterami, a ich historia nie wzbudziła we mnie żadnym emocji. Kiedy wszystko się zmienia okazało się przeciętną powieścią dla młodzieży, która poza ciekawym, choć nie do końca satysfakcjonująco rozwiniętym, wątkiem pobocznym nie oferuje nic nowego. 




Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Filia.


Przedpremierowo: Pracownia dobrych myśli - Magdalena Witkiewicz


Szczęście można uszyć z kawałków, jak patchwork, wtedy stworzą nowy wzór.
Ale trzeba o tym wiedzieć.
Mała przytulna pracownia, w której oknach zawsze stoją kwiaty, to miejsce pełne czarów. Można tam przymierzyć szczęście, przynajmniej tak brzmi jej slogan reklamowy. To tutaj, na ulicy Przytulnej 26, Pelagia, krawcowa, prowadziła przed wieloma laty pracownię krawiecką. Po jej śmierci to właśnie tu jej wnuk, Florian, postanowił otworzyć kwiaciarnię. Miejsce to dzieli z matką, Grażyną, ekscentryczną artystką. Otaczają ich przypadkowi ludzie, którzy z czasem stają się przyjaciółmi. Wielu z nich układa swoje życie na nowo.
Siła tkwiąca w rodzinie, babce, matce i wnuku jest bardzo duża. Każde z nich ma w sobie pierwiastek dobrych myśli, każde z nich ma piękną moc, by obdarowywać nimi innych.
Pomimo tego, że Pelagia dawno temu odeszła, w przytulnej pracowni nadal zszywane są ludzkie losy. Tworzą wspaniały patchwork, nową całość, z pozornie niepasujących do siebie kawałków, tkanych nicią dobrych myśli.
To powieść o przyjaźni, miłości i o dobrej energii, dzięki której da się załatać każdą dziurę, każdy smutek, każdy poplątany los.

Do uroczej kamieniczki przy ulicy Przytulnej 26 właśnie wprowadziła się Giga. Dziewczyna podąża za marzeniami i ma nadzieję, że w Miasteczku uda jej się osiągnąć wiele pracując w lokalnej telewizji. Na tym samym piętrze co Giga, mieszka Ewa z córką Amelką. Ewa jest kobietą po przejściach, długo nie może dojść do siebie po tragedii jaka ja spotkała. Amelia natomiast, to niezwykle wesołą dziewczynką i szybko zaprzyjaźnia się z Norbertem, pięćdziesięciopięcioletnim mężczyzną, który od czasu do czasu pojawia się w kamienicy. Norbert, jak się okazuje, jest byłym mężem Grażyny - zwariowanej artystki, która co chwila cierpi na brak weny. W takich momentach bardzo pomocna okazuje się czekolada i nowe miejsce do pracy, które na pięćdziesiąte piąte urodziny podarował jej syn Florian. Florian postanowił zrezygnować ze studiów politechnicznych i otworzyć w kamienicy, w miejscu po najmniej romantycznym sklepie z częściami do szamb i betoniarek, własną kwiaciarnię, z małą pomocą Tomasza, specjalisty od marketingu udaje mu się szybko rozwinąć biznes. No i w końcu cudowna pani Wiesława, która codziennie zajmuje swoje stanowisko przy oknie. Miejski, niemal osiemdziesięcioletni monitoring w pełnej krasie. Pani Wiesia dokładnie wie co i kiedy kto robił, ale też co i dla kogo będzie najlepsze. Chętnie częstuje malinową naleweczką własnej roboty - tak dla zdrowotności. Nie lubi jednak dwóch rzeczy: kłopotów i swojego wieloletniego sąsiada Zbigniewa...
Jak się okazuje kwiaciarnia Floriana - Pracownia dobrych myśli -  nie tylko spełnia swoją rolę, ale staje się spoiwem wszystkich mieszkańców kamienicy. Pozornie niedopasowani do siebie ludzie zaczynają odzyskiwać wiarę w szczęście i wspólnie cieszyć się każdym dniem. Nad ich losem czuwa Peonia, babcia Floriana, pierwsza właścicielka Pracowni, która kiedyś wcale nie była kwiaciarnią, a pracownią krawiecką, i dobra dusza tego miejsca.

Autorka wykreowała tak sympatycznych bohaterów, że nie można ich nie polubić. Umiejscowiła akcję w przepięknie i barwnie opisanym miejscu, sprawiającym, że książka nabiera niezwykłego, przytulnego klimatu. Czytając o perypetiach mieszkańców kamienicy, można poczuć się tak, jakby znało się ich całe życie. Problemy, a w zasadzie problemiki, którymi zostali obarczeni bohaterowie nie mają wywołać w czytelniku współczucia ani smutku - nie jest to historia, w której wylewa się łzy rozpaczy nad ich losem. Wręcz przeciwnie, należy cieszyć się z sukcesów, zaśmiewać pod nosem czytając o wydarzeniach, które ich spotykają. A popłakać można, owszem, ale tylko przez rozczulenie. Wszyscy mieszkańcy kamieniczki, a nawet ci "dochodni" jej bywalcy tworzą cudowny obraz kompletnie nie pasujących do siebie kawałków układanki. Dokładnie tak jak patchworkowa narzuta babci Pelagii.

Po prozę pani Witkiewicz zawsze sięgam z ogromną przyjemnością. Jestem bowiem przekonana, że znajdę w niej mnóstwo ciepła i miłości. Tak też miało być przy okazji lektury "Pracowni dobrych myśli". Nie spodziewałam się jednak, że decydując się na tę książkę otrzymam tak piękną i rozczulającą historię, przepełnioną czystymi pozytywnymi uczuciami, bez najlżejszego powiewu złych emocji. Nie wiedziałam, że moja sympatia do autorki jeszcze bardziej się pogłębi, ale stało się - uwielbiam panią Magdalenę, jej książki, poczucie humoru, które przelewa na papier, niezastąpiony klimat, który stworzyła pisząc "Pracownię dobrych myśli" i ciepło, które wprost bije z kart powieści. Przepełniona dobrymi myślami, pozytywną energią i radością najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz to zdecydowanie najpiękniejsza, najweselsza i najdelikatniejsza historia o miłości, przyjaźni i poszukiwaniu szczęścia,  jaką przyszło mi czytać. Proste słowa, lekki styl i ogromne przesłanie, które bez problemu trafi do każdego odbiorcy. Jednym słowem - arcydzieło.

Do granic możliwości, rozczulona, z głową wypełnioną samymi dobrymi myślami polecam Wam całym sercem "Pracownię dobrych myśli". To idealna lektura na jesienny wieczór, Jeden, bo po przeczytaniu pierwszego rozdziału, nie sposób się od niej oderwać.

Premiera książki już 26go października! :)





Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Filia.

Gus - Kim Holden


Oto historia Gusa.
Opowiada o zagubieniu.
O odnalezieniu.
I o stopniowym procesie uzdrawiania.
Szczerze mówiąc, nie wiem już jak żyć.
Promyczek nie była tylko moją najlepszą przyjaciółką,
była moją drugą połówką.
Drugą połową mojego umysłu,
mojego sumienia, mojego poczucia humoru,
mojej kreatywności…
Była drugą połową mojego serca.
W jaki sposób człowiek może wrócić
do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie?

Przeprawa młodego mężczyzny przez dno emocjonalne. Jego wzloty i upadki, gorsze i lepsze chwile kogoś, kto zmaga się z najtrudniejszym okresem w życiu. Odnajdywanie drogi, leczenie złamanego serca i miłość - prawdziwa, silna, taka która przetrwa wszystko. Brzmi banalnie? Wcale banalne nie jest. Mimo wielu historii opowiadających o tym samym, w Gusie jest coś, co wyróżnia tę książkę na tle innych. Magia i dobroć płynąca niemal z każdej strony. Wracając do lektury, ponownie trzymając ją w rękach, przewracając strony i przypominając sobie fragmenty, czuję się jak w domu. Ciepłym, przytulnym, takim w który mimo zmartwień i ciężkich chwil jest najczystsza miłość. Między prostą miłością do drugiej osoby, pojawia się też miłość do pasji - tak bardzo żałuję, że do książki nie dołączono płyty z muzyką tworzoną przez Gusa. Czy nie byłoby cudownie usłyszeć to, co gra w duszy bohaterowi? Moim zachwytom pod adresem Gustova mogłoby nie być końca, ale warto też wspomnieć o innych postaciach. Uważam, że są wielkim atutem powieści. Myślę, że jakąkolwiek historię Kim Holden by dla nich wymyśliła - byłby to strzał w dziesiątkę. Kreacja każdej z nich jest po porostu świetna. Nie ma się do czego przyczepić. Więcej, takie osoby chciałabym spotykać na swojej drodze. Nowi bohaterowie wpasowali się w klimat i idealnie pasują do tych, których już znamy. 

Wspominając Promyczka nie mam tak ciepłych odczuć jak teraz, kiedy myślę o Gusie. To książka, która jest idealnym dopełnieniem poprzedniczki. Powieść, o której się nie zapomina, która podnosi na duchu i daje nadzieję. Gus sprawił, że moje serce runęło o ziemię by po chwili poskładać się w jedną całość - kawałek po kawałeczku. Myślicie, że niemożliwym jest, by jedna książka zburzyła cały świat a zaraz potem ułożyła go na nowo w jeszcze piękniejszy obraz? Musicie przeczytać tę pozycję, zmieni Wasze zdanie o 180 stopni. Piękna i niezapomniana, serwująca mnóstwo emocji. - dokładnie to, czego szukam w literaturze new adult. Moi drodzy, czytajcie Promyczka, bo warto poznać tę historię, by móc sięgnąć po Gusa. Mam nadzieję, że i Wy pokochacie Holden tak jak ja, a sama Holden skusi się na więcej książek powiązanych z tym światem, bo z przyjemnością wróciłabym do mojego książkowego, ukochanego domu.

No i muszę zapytać - gdzie chowają się tacy faceci jak Gustov? Chcę jednego! Taki mężczyzna to uosobienie tezy, iż boys in books are just better. Szkoda, że nie możemy wyjąć go spomiędzy stron, bo każdej kobiecie przydałby się taki Gus, prawda? ;)



Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia.

Wybacz mi - Gabriela Gargaś


Nigdy nie zapomni ich dziecięcych zabaw na łące, wysokiej trawy drapiącej łydki, barwnych motyli, beztroskiego śmiechu, zapachu lata…
Ale to wszystko było PRZED. Potem nadszedł dzień, który wszystko zmienił. Przewrotny los zabrał jej to, co kochała najbardziej.
Jedna fatalna sekunda na zawsze położyła na jej życiu długi cień.

Ludwika musi żyć z bolesną tajemnicą sprzed lat. Nie ma dnia, by o niej nie myślała. Straszna przeszłość ciąży jej tak bardzo, że postanawia wyznać winy swojej córce.
Klaudia ma jednak własne problemy. Mąż oddala się od niej, a dzieci przestają jej potrzebować. Wstrząsające wyznanie matki sprawia, że córka odsuwa się jeszcze mocniej. Życie, które znała, okazuje się kłamstwem. Nie może znieść tego, że matka przez tyle lat taiła przed nią prawdę.
Prawdę, która mogłaby przecież uzdrowić i przynieść wyzwolenie.

Czy Klaudia będzie potrafiła przebaczyć matce? A czy Ludwika powinna dostać od losu drugą szansę?

Czy istnieją winy, których nie można zmazać?

Piękna opowieść o przewrotnym losie, gorzkich łzach, straconych miłościach i przebaczeniu. Przede wszystkim o przebaczeniu sobie, o ile to jeszcze możliwe.


Książki Gabrieli Gargaś zbierają mnóstwo pozytywnych opinii. Szczerze mówiąc, ciężko trafić na osobę, która nie chwali sobie chwil spędzonych z prozą autorki. Byłam bardzo ciekawa na czym polega jej fenomen, dlatego ucieszyłam się z możliwości przeczytania najnowszej książki - Wybacz mi. Fabuła zapowiadała się ciekawie więc z ochotą zabrałam się do lektury. I co? I wybaczcie mi, ale mnie nie do końca się spodobało.

Wybacz mi przedstawia historię Kaludii - matki i żony, mieszkającej w Londynie. Kobieta nie jest zadowolona ze swojego życia, ochładzające się z dnia na dzień  relacje z mężem i tęsknota za Polską sprawiają, że czuje się samotna. Pewnego dnia jej matka trafia do szpitala, wymaga stałej opieki co motywuje Klaudię do powrotu do Polski. Ma nadzieję przemyśleć swoje życie i choć trochę odpocząć. Nic z tego. Matka kobiety - Ludwika, ma dość utrzymywania w tajemnicy wydarzeń z przeszłości. To, co planuje opowiedzieć Klaudii jeszcze bardziej zaburzy jej spokój.

Niestety już od samego początku nie mogłam wgryźć się w styl autorki i nie przyzwyczaiłam się do niego aż do końca lektury. Co prawda okazał się prosty i lekki, ale dla mnie jakby za prosty i za lekki. W połączeniu z natłokiem informacji, nieustannych powtórzeń, które prześladują mnie w literaturze kobiecej, i ilością otwartych wątków (samotność, przeróżne problemy rodzinne - alkoholizm, przemoc, ciąże, zdrady - emigracja, tajemnice, kłamstwa aż w końcu poszukiwanie szczęścia i swojego miejsca w świecie) zrodził się chaos, przez który przebrnęłam z ogromnym trudem. Poza tym nie odczułam ani grama emocji. Zachowania Klaudii były mechaniczne, reakcje na życiowe przeszkody mało wiarygodne. Nie poczułam smutku w smutnych chwilach, nie uśmiechnęłam się, kiedy sprawy obierały przyjazny dla bohaterów tor. Nie udało mi się związać z żadną postacią na tyle, by dzielić z nią szczęście i nieszczęścia. Żałuję, gdyż w połączeniu z życiową mądrością płynącą ze słów zawartych w książce mogła okazać się niezapomnianą powieścią. Mam nadzieję, że dla wielu właśnie taka będzie.

Wybacz mi ma wywołać w czytelniku morze emocji. Rozbawić, wzruszyć i skłonić do refleksji. Nie odnalazłam w lekturze ani radości ani wzruszenia, nie mogę jednak odmówić jej wielu pouczających i dających do myślenia fragmentów. Gabriela Gargaś poprzez najnowszą powieść uczy życia, pokazuje, że każda kobieta ma prawo do szczęścia. Niezależnie od tego w jakim jest wieku, co robi i gdzie się znajduje, może, a nawet powinna walczyć o własne szczęście. Myślę, że każda z nas znajdzie w tej książce odrobinę siebie i chociaż jeden jej aspekt przyczyni się do głębokiej refleksji. To najmocniejsza strona książki i choćby przez wzgląd na nieprzesadzoną mądrość warto sięgnąć po tę lekturę.


Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia.

Etykiety

.kobiece .podsumowanie A.J. Finn Abbi Glines Adam Christopher Adam Kay Adrian Bednarek Agata Czykierda - Grabowska Agata Przybyłek Agnieszka Lis Alek Rogoziński Alex Marwood Alex Michaelides Alice Clayton Alice Feeney Alison Noel Andrew Mayne Aneta Jadowska Anna Bellon Anna Ekberg Anna Ficner-Ogonowska Anna Kańtoch Anna McPartlin Anna Niedbał Anna Todd Artur Chmielewski Bartosz Szczygielski Belinda Bauer Bonnie Kistler Bonnie Smith Whitehouse Brittainy C. Cherry Brittainy C.Cherry Brodi Ashton C.L. Tylor Camilla Läckberg Cara Hunter Caroline Kepnes Carolyn Egan Carolyne Faulkner Charlaine Harris Chloe Esposito Chris McGeorge Christine Feret-Fleury Claire King Colleen Hoover Corinne Sweet Cynthia D'Aprix Sweeney Cynthia Hand Dani Rabaiotti Daniel Nyari Dolores Redondo Elaine DePricne Elisa Albert Emma Farrarons Erica Spindler Erin Hunter Erwin Thoma Eva Pohler Fiona Barton Francis Duncan Fuminori Nakamura Gabriela Gargaś Gilly Macmillan Girl Online Glenda Millard Gwenda Bond Helen Russell Holly Ringland J. Sterling J.P. Monninger JP Delaney Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Janice Y.K. Lee Jem Lester Jenna Evans Welch Jennifer L. Armentrout Jennifer L.Armentrout Jenny Han Jessica Khoury Jill McGrow Joanna Szarańska Jodi Meadows Joe Sugg John Corey Whaley Jojo Moyes Jolene Hart Jonh Anderws Jorge Cham & Daniel Whiteson Josh Malerman K.A Tucker Karen Dionne Karolina Wilczyńska Katarzyna Michalak Katarzyna Misiołek Kate Atkinson Katherine Webb Kayhryn Croft Keith Stuart Kelly Barnhill Kendall Ryan Kim Hlden Kim Holden Kimberly McCreight Kiran Millwood Hargrave Layla Wheldon Leisa Rayven Liebster Blog Award Linda Geddes Linia serc Lisa De Jong Lisa Hågensen Lorena Franco Louise Jensen Louise O'Neill Lucy Vine Mads Peder Nordbo Maeve Haran Magda Stachula Magdalena Witkiewicz Maggie Stiefvater Maja Lunde Marcin Wójcik Marie Benedict Markus Zusak Marta Guzowska Mary Beth Keane Maybe Someday Megan Miranda Meik Wiking Mia Sheridan Michaela DePrince Michał Gaszyński Michele Campbell Michelle Falkoff Michelle Frances Miranda Kenneally Natalia Sońska Natasza Socha Neil Gaiman Neil deGrasse Tyson Nicholas Sparks Nick Caruso Nicolas Sparks Paola Capriolo Paul Grossman Paula Hawkins Paulo Coelho Peternelle van Arsdale Philip Roth Piotr Wilkowiecki R.J.Palacio Rainbow Rowell Regina Brett Remigiusz Mróz Renata Chaczko S. R. Masters Sally Thorne Sandra Orzelska Sarah J. Maas Sarah Vaughan Saroo Brierley Shaun Bythell Stephanie Perkins Stuart Turton Susan Dennard Susan Mallery Sylwia Trojanowska Tammara Webber Tana French Tarryn Fisher Terry Brooks Tony Trixi Von Bulow Ule Hansen Valérie Tasso Wojciech Czusz Yann Martel Zbigniew Zborowski Zoe Sugg dr Richard Shepherd rebecca Donovan
Copyright © Maw reads