Co przyniesie wieczność - Jennifer L.Armentrout
Jaka jest szansa, że dwoje niegdyś bliskich sobie osób, spotka się po latach rozłąki w miejscu, którego żadne z nich nie brałoby pod uwagę? Niewielka, prawda? A jednak Mallory i Rider wpadają na siebie zupełnie niespodziewanie na zajęciach z komunikacji. To chyba najbardziej absurdalne miejsce na ponowne spotkanie, bowiem dziewczyna rzadko się odzywa. Słowa przynoszą jej niemal fizyczny ból, strach który czuje przed wypowiedzeniem choćby jednego zdania jest paraliżujący. A poza tym Rider nie spodziewał się zobaczyć Mallory jeszcze kiedykolwiek... Ponowne spotkanie rozbudzi wspomnienia i rozpali gorące uczucia. Ani ona, ani on nigdy nie zapomnieli co ich łączyło. Obiecali sobie wieczność, która została im brutalnie odebrana. Czy to szansa, by ją odzyskać?
Jennifer L.Armentrout zagrzała sobie cieplutkie miejsce w moim serduszku dzięki serii Lux, którą uwielbiam. Byłam ciekawa jak autorka poradzi sobie w powieści nie mającej nic wspólnego z fantastyką. Muszę przyznać, że nieco się przestraszyłam, gdy w Co przyniesie wieczność wyczułam podobieństwo do Hopeless C. Hoover. Rama okalająca Hopeless niemal idealnie pasowała do najnowszej książki L.Armentrout, a ja zupełnie nie wiedziałam, czy się cieszyć, czy martwić. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że mimo podobieństw i ogromnej sympatii do powieści Hoover, notabene pierwszej jaką miałam okazję czytać, Co przyniesie wieczność podobało mi się bardziej, a zbieżności, chociaż na pierwszy rzut oka bardzo widoczne, z czasem nieco się zacierają.
Jednym z wątków jest rozkwitające uczucie i to ono wiedzie prym, jeśli chodzi o fabułę. Jest niezwykle urocze i słodkie, a z drugiej strony dojrzałe i pewne. Bardzo przyjemnie czyta się o relacji łączącej bohaterów. Miłość rodząca się między nimi rządzi się własnymi prawami. Rozwija się w sposób naturalny, adekwatny do sytuacji. Rider i Mallory zostali ukształtowani przez wspólną przeszłość. To z czym musieli się zmagać przez całe życie wpłynęło na nich w różny sposób. Jednak obydwoje odczuli skutki, nawet jeśli jedno z nich nie chciało się do tego przyznać... chociażby przed sobą. To co możemy przeczytać o dzieciństwie bohaterów przeraża i wzbudza wiele negatywnych emocji. Są to wydarzenia, o których wolałoby się nie słuchać, jednak wpływają one mocno na kreację postaci i naprawdę czuć, że miały miejsce - co uważam za ważną rzecz, bo napisać o traumatycznej przeszłości i zostawić tę informację samą sobie, a umiejętnie wpleść ją w losy bohaterów i stworzyć psychologiczny obraz osoby, która w takim a nie innym środowisku się wychowywała, to dwie różne rzeczy. Autorka poradziła sobie z tym doskonale, a jednocześnie potrafiła zachować umiar i świetnie wymierzyć granicę między całkiem realistyczną, a naciąganą i przesadzoną powieścią. Szkoda tylko, że nie udało jej się powstrzymać przeciągania fabuły do granic możliwości. Chociaż uważam książkę za wartościową i naprawdę dobrą, to jednocześnie jestem zdania, że powinna zostać solidnie skrócona.
Co przyniesie wieczność to nie tylko dramatyczna przeszłość i na nowo rozbudzona miłość. To także najlepsi przyjaciele, a wraz z nimi kilka worków dobrego humoru. To ponowne budowanie własnej wartości, a zarazem lekcja, jak ważna jest ona w życiu. Niezapomniane wyznania, proste słowa, które często znaczą o wiele więcej niż te wyszukane. A poza tym bolesne straty, błędne decyzje - własne i innych, które wpływają znacząco na przyszłość, i w końcu hektolitry wylanych łez. Książka przekazuje wartości, o które obecnie coraz ciężej. Walka o drugą osobę, niczym niezbita lojalność - czy ktoś jeszcze wie co to znaczy?
Książka wzbudziła we mnie mnóstwo emocji. Od rozbawienia przez bezbrzeżny smutek, aż po piękne i szczere uczucie. Dokładnie tego szukam w romansach. Chyba nie muszę już dodawać, że Co przyniesie wieczność, jest książką wartą uwagi? Naprawdę polecam, nie tylko fanom gatunku, czy tym, którzy ciekawi są podobieństw do powieści Hoover. Wszystkim, bo takie książki warto czytać - trochę dla relaksu, trochę dla wzruszeń, a trochę dla duszy.
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.